Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Bez sił, bez pomysłu. Bezradny Lech znów traci punkty

włącz .

Mistrz Polski w miarę dobrze gra tylko w składzie zbliżonym do tego z ubiegłego sezonu. Wprowadzenie na boisko Marcina Robaka i Denisa Thomalli powoduje, że wszystko się sypie, brakuje pomysłu na ofensywę. Obaj niestety wystąpili w meczu z Koroną, która dzięki temu mogła czuć się bezpiecznie. Słabiutki Lech stracił nie tylko dwa punkty, ale i brutalnie, na oczach sędziego, faulowanych Jevticia i Pawłowskiego.

Lech ma ambicje długiego grania w europejskich pucharach. Jeżeli nawet uda mu się dostać do fazy grupowej, to chyba trzeba będzie odpuścić ligę. Godzenie występów w ekstraklasie i w Europie nijak nie wychodzi. Tylko na początku sezonu Lech zdobywał bramki. Od kilku spotkań jest bezradny w ofensywie, a bezradność ta jest wprost proporcjonalna do długości przebywania na boisku Marcina Robaka. Nie inaczej było w meczu z Koroną. Robak wystąpił od początku spotkania. Miał tylko jedną sytuację bramkową.

Nie grał kontuzjowany w Bazylei Hamalainen, operacja złamanej kości dłoni czeka Douglasa. Na samym początku meczu Jevtić miał idealną okazję, źle jednak zagrał. Potem jednak został sfaulowany przez Malarczyka. Sędzia przyglądał się tej sytuacji ale nie widział potrzeby ukarania obrońcy Korony, a Darko wkrótce musiał zejść z boiska. Lechowi wyraźnie brakowało pomysłu na strzelenie bramki. Korona była zdeterminowana w obronie, nie przebierała w środkach. Po przerwie także Kadar nie wyszedł na boisko, skarżył się na uraz mięśnia. Grał tym razem na boku obrony i spisywał się tam dużo lepiej niż w poprzednich meczach jako środkowy.

Na początku drugiej połowy idealną okazję bramkową miał Lovrencsics, chybił jednak minimalnie. Im dłużej trwał mecz, tym bardziej piłkarze Lecha opadali z sił, pozwalali się stłamsić. Bywały momenty, gdy Korona groźnie atakowała. Aż nie chciało się wierzyć, że to drużyna sklecona na chybcika, w nowym składzie. Sprawiła, że Lech był kompletnie bezradny. Próbował tylko sporadycznych akcji. Kiedy Pawłowski minął na lewym skrzydle obrońcę Gabovsa, ten go brutalnie sfaulował. Żółtej kartki nie zobaczył, a miał już jedną. Pawłowski być może długo nie będzie mógł grać. Po kilku minutach równie ostrym faulem „popisał” się Dudka, ale wtedy sędzia Jakubik bez wahania ukarał go „czerwienią”.

Jedną z największych niespodzianek meczu było wejście na boisko w drugiej połowie Dawida Kownackiego. Piłkarz ten długo miał leczyć uraz, wrócił jednak do zdrowia błyskawicznie. Zastąpił wygwizdanego przez kibiców Robaka. Cudów jednak nie zdziałał, tym bardziej, że po stracie Dudki Lech bardziej dbał o to, by nie przegrać niż by wygrać. Był to kompletnie nieudany mecz drużyny, która zamiast po zdobyciu tytułu wzmocnić skład, osłabiła się sprowadzając zawodników, z których nie ma żadnych korzyści. Mityczny komitet transferowy znów nie wyciągnął wniosków z poprzednich okienek. Od niepamiętnych czasów Lech nie sprowadził piłkarza lepszego od tych, których już ma. Nie na tym polega rozwój, nie tak się buduje drużynę.

Lech Poznań – Korona Kielce 0:0

Widzów: 13.134

Żółte kartki: Trałka, Kędziora – Sylwestrzak, Gabovs, Pylypczuk, Kiercz

Czerwona kartka: Dudka

Lech: Jamin Burić – Tomasz Kędziora, Marcin Kamiński, Dariusz Dudka, Tamas Kadar (46. Kebba Ceesay) – Łukasz Trałka, Karol Linetty – Gergo Lovrencsics, Darko Jevtić (25. Denis Thomalla), Szymon Pawłowski – Marcin Robak (77. Dawid Kownacki).

Korona: Dariusz Trela – Vladislavs Gabovs, Piotr Malarczyk, Radek Dejmek, Kamil Sylwestrzak – Vlastymir Jovanović, Aleksandrs Fertovs – Paweł Sobolewski (68. Tomasz Zając), Marcin Cebula (79. Nabil Aankour), Serhii Pylypchuk - Przemysław Trytko (58. Michał Przybyła).