Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Łatwy awans Lecha

włącz .

Już po kilku minutach rewanżowego meczu eliminacji do Ligi Mistrzów Lech postawił kropkę nad „i” strzelając gola. Co prawda FK Sarajewo zagrało lepiej niż w pierwszym meczu, szczególnie w obronie, starało się być sługo przy piłce, ale nie potrafiło Lechowi wyrządzić krzywdy. Awans do następnej rundy to dobra wiadomość. Gorsza jest taka, że łatwe mecze się skończyły. Na Lecha czeka FC Basel.

W pierwszych minutach meczu Lech rzadko znajdował się przy piłce. Grała nią drużyna z Bośni, płynnie rozgrywała akcje, ale w bezpiecznej odległości od bramki Lecha. Poznaniacy nie stosowali pressingu, pozwalali przeciwnikom bawić się w futbol na środku boiska, a kiedy zbliżało się zagrożenie, wkraczali do akcji. Jeden z pierwszych ataków Lecha przyniósł bramkę. Kolejorz próbował lewą stroną boiska wejść z piłką w pole karne, nastąpił jednak faul. Wydawało się, że strzelać powinien zawodnik lepiej posługujący się prawą nogą. Właśnie to zmyliło obrońców i bramkarza. Barry Douglas oddał precyzyjny strzał, który pokrzyżował szyki gościom.

Uspokojony szybkim prowadzeniem Lech nie widział potrzeby, by forsować tempo. Oddał inicjatywę gościom z Bośni, którzy swobodnie, ale bezproduktywnie operowali piłką. Oddali tylko dwa mocne strzały z dystansu, po których musiał interweniować Burić. Groźniejsze sytuacje stwarzał Lech, blisko zdobycia gola był Hamalainen, od czasu do czasu piłkę ze skrzydeł wprowadzali w pole karne Pawłowski i Formella. W akcjach tych nie było widać wielkiej determinacji w dążeniu do zdobycia drugiego gola.

Jeszcze nudniej było po przerwie. Wtedy już swoją drużynę wspierała grupka kibiców z Sarajewa. Bośniacy przejechali pół Europy, by zjawić się na stadionie dopiero tuż przed przerwą, gdy sprawa awansu była od dawna przesądzona. Mistrz Bośni starał się być przy piłce jeszcze częściej niż w pierwszej połowie, a zagrożenia z tego było dużo mniej niż poprzednio. Lech grał pewnie w środku pola, a szczególnie pod własną bramką. Graczem nie do przejścia był Łukasz Trałka.

Kolejorz przerywał akcje Sarajewa, ale nie kwapił się do energiczniejszych ataków, wyraźnie starała się jak najmniej zmęczyć, bo ma w perspektywie kilka bardzo ważnych meczów. Często wycofywał piłki do obrońców, a kiedy zdecydował się na kontrę, kończyła się ona nieudanymi dryblingami Formelli lub niecelnymi podaniami. Niewiele mimo tego Lechowi brakowało do podwyższenia prowadzenia. Po strzale Douglasa obrońcy wybili piłkę z linii bramkowej.

Lech Poznań – FK Sarajewo 1:0 (1:0)

Bramka: Barry Douglas (5.)

Żółte kartki: Dudka – Alispahić, Tatomirović, Stepanov, Barbarić

Widzów: 22.205

Lech: Jamin Burić – Tomasz Kędziora, Tamas Kadar, Marcin Kamiński, Barry Douglas – Łukasz Trałka, Dariusz Dudka (72. Abdul Tetteh) – Dariusz Formella, Kasper Hamalainen (69. Darko Jevtić), Szymon Pawłowski (78. Gergo Lovrencsics) – Denis Thomalla

FK Sarajewo: Senedin Ostraković – Ivan Tatomirovic, Milan Stepanov, Tomislav Barbarić, Bojan Puzigaca – Gojko Cimirot, Samir Radovac (76. Milos Stojcev), Mehmet Alispahić, Haris Dujlević (54. Krste Velkoski), Almir Bekić (85. Anel Hebibović) - Leon Benko