Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Szwajcarska potęga na drodze Lecha

włącz .

Spełnił się najczarniejszy scenariusz. Jeżeli Lech w środę postawi kropkę nad „i”’ i wyeliminuje FK Sarajewo, w następnej rundzie zmierzy się z FC Basel. To drużyna, która od dawna zdominowała szwajcarską ekstraklasę seryjnie zdobywając tytuły, regularnie gra w europejskich pucharach, w ostatniej edycji wyszła z grupy Ligi Mistrzów. Na groźniejszego rywala w tej fazie eliminacji Kolejorz trafić nie mógł.

Dla porównania siły obu drużyn wystarczy wspomnieć, że gwiazdą i wielką nadzieją Lecha jest Darko Jevtić, wychowanek FC Basel, który nie miał tam szans na załapanie się do pierwszej drużyny, był wypożyczany i w końcu bez wielkiego żalu i za stosunkowo niewielkie pieniądze przekazany do Poznania. Prezesi Lecha od dawna mówią, że imponuje im rozwój szwajcarskiego klubu, sposób zarządzania. Wzorują się na nim, chcieliby w podobny sposób prowadzić Kolejorza, kreować i sprzedawać za duże pieniądze gwiazdy, szkolić młodzież.

– Chcemy podążać tą samą drogą. Często gościmy w Bazylei, podpatrujemy Szwajcarów, stosujemy podobne rozwiązania. Są naszymi mistrzami, a mimo wszystko w starciu z nimi nie stoimy na straconej pozycji. Liczymy na wsparcie naszych kibiców, dobry wynik w spotkaniu u siebie i udany rewanż. To jest tylko dwumecz, więc jakieś szanse na awans są – mówi wiceprezes Piotr Rutkowski zastrzegając przy tym, że najpierw trzeba uporać się z Sarajewem, a to wcale nie będzie łatwe zadanie.

Piłkarze Lecha nie komentują wyników losowania. Dyplomatycznie twierdzą, że jeszcze nie awansowali do następnej rundy, więc spekulacje są przedwczesne. Trener Maciej Skorża podkreśla, że myślami jest tylko przy sobotnim ligowym meczu przeciwko Pogoni Szczecin, a potem będzie go zajmować tylko rewanż przeciwko FK Sarajewo. Dopiero po awansie zacznie się zastanawiać nad klubem ze Szwajcarii.