Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Mistrzowie Polski wygrali pierwszy sparing. Dobra gra nowych piłkarzy

włącz .

Grający jeszcze bez kadrowiczów, którzy później rozpoczęli treningi Lech Poznań pokonał litewski Atlantas Kłajpeda 2:0. Wynik ustalony został do przerwy, gole zdobyli Holman i Kamiński. Zwycięstwo Lecha byłoby dużo bardziej okazałe, gdyby wykazał większą determinację pod bramką przeciwnika. Litwini nie postawili trudnych warunków, ale gra Dudki i Tetteha napawa dużą nadzieją. Najlepszy na boisku był Dawid Holman.

W nietypowym składzie rozpoczął Lech ten sparing. W bramce znalazł się Maciej Gostomski, linię defensywną stanowili Ceesay, Dudka, Kamiński, Douglas. Partnerem Łukasza Trałki w środku pola był Abdul Aziz Tetteh. Na skrzydłach znaleźli się Pawłowski i Formella, w ataku Thomalla, za nim wystawiony został Holman. Z nowych graczy nie zagrał więc tylko Marcin Robak, trener nie skorzystał też z reprezentantów Polski, Węgier i Finlandii, którzy dopiero w Gniewinie dołączyli do drużyny.

W pierwszych minutach Lech grał swobodnie, płynnie, niewiele było strat, bo i litewska drużyna wysoko poprzeczki nie zawiesiła. Już po pięciu minutach widzieliśmy pierwszą groźną, do tego bardzo ładną akcję Lecha. Udanymi zwodami i wyjściem sam na sam z bramkarzem popisał się Dawid Holman. Chciał strzelić technicznie i precyzyjnie, ale piłka nieznacznie minęła bramkę. Kilka minut później mogła paść bramka dla Atlantasa, po mocnym ale niecelnym strzale z dystansu.

Po 13 minutach padł gol dla Lecha za sprawą ładnej, płynnej akcji całej ofensywnej formacji. Wszystko, co ciekawe wydarzyło się na lewym skrzydle. Po serii podań piłka trafiła do Pawłowskiego, ten uruchomił Holmana. Po jego strzale piłka odbiła się od słupka i zatrzymała się przy drugim słupku, ale już za linią bramkową. Węgierski pomocnik od początku tego spotkania popisywał się udanymi zagraniami, demonstrował kunszt techniczny. Siłą fizyczną i nieustępliwością popisywał się natomiast Tetteh. To może być w przyszłości król środka pola, zawodnik nie do przejścia, do tego dobrze współpracujący z partnerami.

Nie minęło pół godziny meczu, a Lech podwyższył wynik. Znów akcja rozgrywała się na lewej stronie. Rzut wolny wykonywał Barry Douglas. Idealnie wrzucił piłkę w pole karne, gdzie niepilnowany Marcin Kamiński oddał celny strzał głową. Bramkarz litewskiej drużyny rozpaczliwe bronił, wybił piłkę, ta jednak zdążyła wcześniej przekroczyć linię bramkową. Jak się okazało, pierwsza połowa trwała nie 35 minut, jak pierwotnie ustalono, ale 40. W ostatnich minutach udanymi zagraniami i długimi, precyzyjnymi przerzutami popisywał się Dudka.

Po przerwie z boiska zeszli Douglas i Tetteh, który zrobił bardzo dobre wrażenie oraz Gostomski. Do bramki wszedł Krzysztof Kotorowski. Tetteha zastąpił Dudka, jego miejsce w obronie zajął Wilusz. W miejsce Douglasa na bok boiska przesunięty został Kamiński, a drugim stoperem został Bednarek. Lech nie miał już tak wyraźnej przewagi, głównie dlatego, że lepiej spisywali się Litwini. Mieli problem z przedostaniem się pod bramkę, bo na ich drodze stał pewnie interweniujący Dudka, ale kilka razy zagrozili „Kotorowi”, strzelili nawet gola, tyle że po wyraźnym spalonym.

Lech starał się grać płynnie. Niekiedy atakował zbyt koronkowo, jakby nie chciał zbyt szybko i zbyt pewnie zdobyć bramki. Po kwadransie z boiska zeszli Szymon Pawłowski i Łukasz Trałka, który kapitańską opaskę przekazał „Kamykowi”. W drużynie zameldowali się (niezbyt pewnie grający) Jakub Serafin i Szymon Drewniak, którego występ trzeba ocenić jako całkiem udany. W ten sposób trener Lecha wykorzystał wszystkich piłkarzy, jakich miał tego dnia na ławce rezerwowych. Także w drugiej połowie najjaśniejszym punktem drużyny był Holman. Po jego akcjach i celnych podaniach bramki mogli zdobyć Thomalla i Serafin. Do ostatnich minut Lech grał swobodnie i pewnie, ale bez zdecydowania w dążeniu do zdobycia bramki.