Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Czas pożegnań, czas powitań

włącz .

Niedzielny mecz Lecha z Wisłą będzie miał szczególnie znaczenie. Może (musi!) zaowocować mistrzostwem Polski. Dla niektórych piłkarzy będzie też pożegnaniem z Kolejorzem. Wszystko wskazuje, że niektórych będziemy oklaskiwać po raz ostatni. Dobra wiadomość jest natomiast taka, że w klubie zostają „Kotor” (na zdjęciu) i Darek Formella.

Przed kilkoma piłkarzami Lecha wielka, międzynarodowa kariera. Ogromny talent, nieprzeciętna pracowitość i rzadko spotykana waleczność z pewnością zaprowadzi Karola Linettego do wielkiego europejskiego klubu. Wiele wskazuje, że 20-latek pożegna się z Poznaniem już latem. W takiej sytuacji mecz przeciwko Wiśle byłby jego ostatnim w niebiesko-białych barwach. Od dawna mówi się o ofertach z niezłych klubów dla Marcina Kamińskiego, ciągle młodego, perspektywicznego obrońcy z umiejętnością gry lewą nogą.

Władze klubu biorą pod uwagę – jak głoszą – wytransferowanie któregoś z zawodników. Z pewnością, w obliczu prawdopodobnej walki o Ligę Mistrzów, nie będzie radykalnego osłabienia zespołu. Karol porozumiał się jednak wcześniej w sprawie swej przyszłości, trudno byłoby na siłę zostawiać go przy Bułgarskiej. Media spekulują już o zastąpieniu go pomocnikiem z Ghany – Tettehem sprowadzonym z ligi greckiej. Także z odejściem „Kamyka” władze klubu liczą się od co najmniej roku. Dobrych i doświadczonych środkowych obrońców w klubie nie brakuje, na swą szansę czeka też młodzież (Bednarek, Cernomordijs).

Obecnością Krzysztofa Kotorowskiego w klubie będziemy się cieszyć jeszcze przez co najmniej rok. Doświadczony bramkarz, legenda klubu właśnie przedłużył umowę. Aż o cztery lata przedłużył kontrakt Darek Formella. Jeszcze rok temu zastanawiał się nad odejściem z klubu, ale pod kierunkiem Macieja Skorży rozwinął się, strzelał ważne bramki, wielka przyszłość przed nim. Jeżeli jego piłkarska klasa będzie rosła w takim tempie, jak w ostatnich miesiącach, doczekamy się w Lechu wspaniałego skrzydłowego.

Maciej Skorża spełnia obietnicę złożoną po pierwszym meczu przeciwko Błękitnym. Zapowiedział wówczas pożegnanie z zawodnikami, którzy najbardziej go zawiedli. Dwa dni przed ostatnim meczem sezonu potwierdził letnie wietrzenie szatni. Nazwiska nie padły, ale nie ulega wątpliwości, że tacy gracze, jak Vojo Ubiparip od dawna już rozglądają się za nowym klubem. W ich miejsce przyjdą nowi. Niezależnie od tego, czy uda się zatrzymać Sadajewa, Lech potrzebuje skutecznego napastnika. Takich graczy najtrudniej jest pozyskać. Kiedyś sprowadzanie ich i kreowanie na gwiazdy było specjalnością klubu. Wystarczy wspomnieć o Lewandowskim i Rudniewie, a i przed Teodorczykiem może być ciekawa przyszłość. Czy Lechowi uda się latem nawiązać do tej chlubnej tradycji? Jeżeli tak, to dobrze by było zdążyć przed eliminacjami do Ligi Mistrzów. Artur Wichniarek zakończył karierę, prawdopodobnie do wzięcia nie jest już też Tshibamba…

Nie znamy transferowych planów klubu, z pewnością uzgodnionych ze sztabem szkoleniowym. Gołym okiem widać jednak, które pozycje bezwzględnie trzeba wzmocnić. Luis Henriquez nie jest już młodzieniaszkiem, prędzej lub później pożegna się z Bułgarską, a wtedy Barry Douglas nie będzie miał wartościowego zmiennika. Rzucanie na lewą stronę Kadara to działanie ratunkowe, zresztą Węgier, w przypadku ewentualnego odejścia „Kamyka”, stanie się podstawowym środkowym obrońcą. Lewy obrońca to pozycja w polskim futbolu deficytowa. Nawet w Lechowej akademii nie udało się wychować piłkarza pokroju grającego po drugiej stronie boiska Tomka Kędziory.

Zdjęcie: Adam Ciereszko, Lech Poznań