Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Mistrzowska gra Kolejorza. Po wspaniałym zwycięstwie w Zabrzu do tytułu krok

włącz .

Lech pojechał do Zabrza po trzy punkty przybliżające go do mistrzostwa. Zagrał perfekcyjnie w ataku, trochę gorzej w obronie. Nie pozostawił złudzeń Górnikowi strzelając mu sześć pięknych goli. Ponieważ Legii udało się w Gdańsku nie przegrać, nie cieszy się jeszcze z tytułu. Wystarczy jednak zremisować w niedzielę z Wisłę, by Wielkopolska oszalała z radości.

Trenerzy Górnika zaskoczyli sztab szkoleniowy Lecha dokonując aż pięciu zmian w stosunku do poprzedniego meczu, stosując nietypowe dla siebie ustawienie, dając szansę młodzieży. Natomiast Maciej Skorża posłał do boju prawie identyczną drużynę, jak ta, która trzy dni wcześniej uporała się z Pogonią. Prawie, bo na lewej obronie nie zagrał Tamas Kadar, ale Barry Douglas. Jego brak z powodu nadmiaru żółtych kartek był ostatnio odczuwalny – nie było celnych dośrodkowań i zagrożenia po stałych fragmentach gry.

Gorzej tego meczu Lech nie mógł zacząć. Rozgrywał piłkę na własnej połowie, nie potrafił zawiązać sensownej akcji, tracił piłkę. Błędy popełniali boczni obrońcy. Po stracie Douglasa Górnik wykonywał rzut rożny. Piłka opuściła połowę Lecha, ale szybko wróciła. Sparaliżowani Lechici pozwolili na rozegranie akcji, Kamiński nie zablokował strzału młodziutkiego Nowaka i już po trzech minutach faworyt przegrywał.

Kilka minut później był remis. Piłka trafiła na lewą stronę do Hamalainena, ten wypuścił do boju Douglasa. Precyzyjne podanie do Pawłowskiego i jeszcze dokładniejszy, mierzony strzał pozwolił kibicom Lecha odetchnąć. A po dalszych trzech minutach grupa fanów zaczęła skandować „Mistrz, mistrz Kolejorz!”. To efekt kolejnej pięknie rozegranej akcji Lecha. Kędziora podał do Hamalainena, ten spokojnie przyjął piłkę i pewnym strzałem umieścił ją w bramce. To jeszcze nie był koniec bombardowania bramki Górnika. Kwadrans od rozpoczęcia spotkania znów dał o sobie znać Hamalainen. 3:1 to już był wynik bezpieczny.

Lech nieźle sobie radził w ofensywie, dziecinnie łatwo stwarzał groźne sytuacje. Znacznie gorzej szło mu w obronie. Nie dość, że pozwalał Górnikowi na dużo, to jeszcze sam chciał sobie zrobić krzywdę. Kędziora, który zaliczył dwie asysty, usiłował z połowy boiska górą podawać do Gostomskiego. Wielkie szczęście, że nie trafił w bramkę i załatwił Górnikowi tylko rzut rożny. Tomek był taki, jaki cały Lech - dobry w ataku, dużo gorszy w obronie. Zbyt łatwo dawał się ogrywać.

Wydawało się, że wyraźnie przegrywający gospodarze powoli zaczynają opanowywać sytuację, częściej utrzymują się przy piłce. Wystarczył jednak jeden skuteczny odbiór, podanie na prawo do Pawłowskiego, błyskawiczny rajd. Po nieudanym podaniu do Hamalainena piłka przeleciała na drugą stronę boiska. Dopadł do niej Sadajew, oddał lewą nogą potężny strzał w długi róg i piłka zatrzymała się w siatce. Gdyby przedtem trafiła w obrońcę lub bramkarza, mogłaby mu zrobić krzywdę. Pod koniec pierwszej połowy mogła paść kolejna bramka. Pawłowski chciał strzelić chytrze i precyzyjnie, bramkarz wybił piłkę.

W meczu z Pogonią trener zdjął z boiska Sadajewa dając szansę Jevticiowi. Gra Lecha w ataku wówczas „siadła”, zabrakło spokoju i pewności. W Zabrzu po przerwie też wszedł na boisko Jevtić, ale za Kownackiego, niezłego tego dnia, bo trener Skorża uczy się na błędach. Lechowi nie spieszyło się już do zdobywania goli. Nadal niepewnie spisywała się obrona, mylił się nawet Arajuuri, czyli jej ostoja. Górnik próbował dalekich przerzutów, Lech szukał szczęścia w szybkim rozegraniu akcji, co przyniosło kolejne bramki. Pawłowski z prawego skrzydła podawał do Sadajewa, ten piłki nie opanował, ale na miejscu był Jevtić, strzelec piątego gola dla Kolejorza. Tuż przed końcem zdobył też szóstego wykorzystując doskonałe prostopadłe podanie Pawłowskiego.

Górnik Zabrze – Lech Poznań 1:6

Bramki: Nowak(5.) – Pawłowski (9.), Hamalanen (12., 17.), Sadajew (31.), Jevtić (57., 90.+1)

Żółte kartki: Gancarczyk – Linetty.

Sędziował Daniel Stefański.

Górnik: Kasprzik – Danch, Szeweluchin, Gancarczyk (73. Magiera) – Przybylski, Grendel – Gergel, Iwan (46. Jeż), Piasecki (66. Madej), Kosznik – Nowak

Lech: Gostomski – Kędziora (61. Ceesay), Arajuuri, Kamiński, Douglas – Trałka, Linetty – Kownacki (46. Jevtić), Hamalainen (67. Keita), Pawłowski – Sadajew.