Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Mecz Lecha w Zabrzu: głowy ważniejsze od nóg

włącz .

Szczęście jest tak blisko, że strach pomyśleć o niepowodzeniu, o chwili słabości lub nieuwagi. Fatalnie rozpoczęty sezon może zakończyć się spektakularnym sukcesem, ale tylko wtedy, gdy Lech wytrzyma napięcie, okaże się mocny psychicznie. Same umiejętności piłkarskie nie wystarczą, by grając pod wielką presją pokonać dwóch rywali – w środę Górnika Zabrze, w niedzielę Wisłę Kraków.

Lech może triumfować także wtedy, gdy nie wygra któregoś z ostatnich meczów. Wystarczy, że potknie się Legia. Trener Maciej Skorża zapewnia jednak, że jego drużyna w Zabrzu będzie liczyć wyłącznie na siebie. Tylko zwycięstwo daje bowiem gwarancję utrzymania się na pozycji lidera. – Ten mecz trzeba wygrać w głowach. To klucz do sukcesu. Górnik to solidna drużyna, w dobrymi piłkarzami w składzie. Lech jest jednak lepszy, mamy większy potencjał sportowy. Trzeba tylko tego dowieść – mówi szkoleniowiec Lecha.

W środę o godzinie 20.30 odbędą się wszystkie mecze grupy mistrzowskiej. Lech zagra w Zabrzu, a Legia w Gdańsku. – Nie będę przeczyć, że zamierzamy trzymać rękę na pulsie i śledzić, co dzieje się w meczu Lechia – Legia. Być może trzeba będzie zareagować – zdradza trener Skorża. Najważniejsze, jego zdaniem, będzie zachowanie pełnej kontroli nad meczem, strzelenie jednej, drugiej bramki i pilnowanie wyniku. Bierze pod uwagę także inny scenariusz – być może trzeba będzie strzelić zwycięską bramkę w samej końcówce. Ważna jest tylko realizacja celu – przywiezienie z Zabrza trzech punków. Emocje będą ogromne, o powodzeniu może zadecydować odporność psychiczna.

– To był sezon, w którym upadaliśmy, podnosiliśmy się. Sposób, w jaki teraz reaguje drużyna, budzi mój szacunek. Jestem zbudowany zmianami, jakie w niej zachodzą. To dla mnie równie przyjemny moment pracy, jak wygrywanie, zdobywanie trofeów. Taki jest sens tej pracy. Obecny czas będzie procentował w przyszłości – podkreśla trener. W jego dyspozycji będą wszyscy piłkarze, także wykluczeni z ostatniego meczu za otrzymane kartki – Douglas i Formella. Obaj będą wzmocnieniem zespołu, a szczególnie Szkot, którego dobrych dośrodkowań ostatnio brakowało.

Coraz większe uznanie budzi gra Paulusa Arajuuriego. Mówi się, że to czołowy obrońca całej ligi, a na początku sezonu ledwo plasował się na czwartym miejscu w klubowej hierarchii. Fin twierdzi, że gra teraz lepiej niż w lidze szwedzkiej, gdzie znaleźli go skauci Lecha. Nie widzi w tym niczego dziwnego, rozwija się przecież, musi robić postępy. Jego osoba, jak zauważył trener Skorża, jest symbolem przemian, zachodzących w drużynie – zespołowych i indywidualnych. – Nie czuję się liderem defensywy. Takimi liderami stara się być w każdym meczu cała osiemnastka – twierdzi fiński defensor.

Nie wiadomo jeszcze, czy po sezonie w Poznaniu zostanie Zaur Sadajew. Trener twierdzi, że mimo swojego wielkiego mankamentu, czyli braku skuteczności, jest czołowym zawodnikiem ofensywnym ekstraklasy. – Mankamentów miał dużo więcej, ale stopniowo je eliminowaliśmy. Kto wie, czy nie powalczy o tytuł króla strzelców, jeśli z nami zostanie. Być może jego wartość docenimy dopiero wtedy, gdy odejdzie – przewiduje Maciej Skorża.