Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Po Lechu można spodziewać się wszystkiego

włącz .

Ledwo zdążyliśmy się otrząsnąć po przykrej niespodziance, jaką zgotował nam Lech, a możemy przeżyć następny zawód. Czy w meczu ze Śląskiem piłkarze Kolejorza wytrzymają presję? Tego nie wiedzą nawet oni. W tym meczu żadne rozstrzygnięcie nikogo nie zaskoczy. Lech jest ulubieńcem bukmacherów. Gdy rozgrywa ważny mecz, niczego nie wolno obstawiać w ciemno.

Sinusoida – tak najczęściej określa się postawę Lecha. Potrafi jeden lub drugi mecz rozegrać na wysokim poziomie i wygrać, by w kolejnym potknąć się i sprawić zawód mającym ciągle wielkie nadzieje na ostateczny sukces kibicom. Po trzech kolejnych ligowych zwycięstwach, po doskonałym meczu w Warszawie dał się pokonać Jagiellonii. Co ciekawe, stworzył dużo więcej okazji bramkowych niż w niedawnej potyczce z tym samym przeciwnikiem, wygranej 2:0. Wystarczył brak koncentracji, strata bramki po żenujących błędach w środku pola i obronie, by już nie podjąć walki. Mecz ten drużyna przegrała przede wszystkim mentalnie.

Kapitan zespołu Łukasz Trałka i trener Maciej Skorża zgodnie twierdzą, że nad ostatnią porażką trzeba przejść do porządku dziennego i walczyć o zwycięstwa w kolejnych spotkaniach. – Nie trzymamy głowy nisko, bo wszystko jeszcze jest do wygrania. Będziemy się skupiać na każdym kolejnym spotkaniu – zapewnia pomocnik Lecha. – Musimy zachować koncentrację i dyscyplinę taktyczną od pierwszej do ostatniej minuty, chwilowe niepowodzenie nie może nas pogrążyć. Trzeba myśleć o skuteczności a nie o finezji w grze – podkreśla trener Skorża.

Zdaniem trenera, mistrzostwo Polski będzie się ważyć do ostatniej kolejki, a w walce o nie wezmą udział nie tylko Legia i Lecha. Śląsk i Wisła prezentują się dużo lepiej niż niedawno, a Jagiellonia ma do Lecha tylko punkt straty. Różnice punktowe są minimalne, a żaden zespół nie góruje formą nad konkurencją. Każdy zwycięski mecz, dający trzy punkty, będzie miał wielkie znaczenie. Drużyna z Wrocławia nie przegrała ostatnich trzech spotkań, choć miała trudnych przeciwników, jest teraz silniejsza personalnie.

Brak u Lecha stabilizacji formy nie jest dla trenera zaskoczeniem. Jego drużyna to nie jest gotowy produkt, brakuje kilku elementów. Czołowi piłkarze leczyli kontuzje. Wielu zawodników pierwszy raz w życiu znalazło się w tak napiętej sytuacji, jak obecnie. Często trzeba się podnosić po niepowodzeniach. – Sezon obfituje w doświadczenia, które bardzo nam się przydadzą, niezależnie od tego, jak się to dla nas skończy, choć bardzo liczymy, że szczęśliwie. Wolę, by happy end przyszedł po walce, gdy trzeba wstawać z kolan i grać dalej niż po wygraniu ligi z dużą przewagą – twierdzi trener.

Lech niemal zawsze zawodzi, gdy oczekiwania są wielkie, kibice mobilizują się, mocno wspierają drużynę. Już po meczu z Koroną Kielce mógł zostać liderem, ale pozwolił sobie strzelić bramkę i nie potrafił się podnieść. Podobnie było w meczu z Jagiellonią, w obu przypadkach cieszył się prowadzeniem tylko przez siedem minut. – Tym razem musimy zachować konsekwencję przez cały mecz, nie odpuszczać w żadnej chwili, twardo walczyć o każdą piłkę, każdy metr boiska. Mamy plan i musimy go zrealizować bez względu na to, co się wydarzy. Trzeba przekroczyć barierę i podnieść się, gdyby zdarzyła się strata bramki, bez tego nigdy niczego nie zdziałamy – przekonuje Maciej Skorża.

Poprzednio Śląsk rozpoczął mecz w Poznaniu stosując od pierwszych minut pressing, atakując. Lechowi udało się nie stracić bramki i rozwinąć skrzydła w drugiej połowie. Świetnie zagrał ten, co tak bardzo zawiódł w meczu z Jagiellonią – Szymon Pawłowski. Trener zastanawia się, czy go wystawić w środę, ale jeżeli da mu szansę chce, by zagrał jeszcze lepiej niż kilka tygodni temu.