Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Jeśli sobota, to znów gramy z Legią

włącz .

Na mecz z największym rywalem nie trzeba już czekać pół roku. Tej wiosny Lech zmierzy się z Legią trzeci raz, po tygodniu przerwy. Piłkarzom Lecha przeciwnik z Warszawy nie spowszedniał. Zapewniają, że nie trzeba ich mobilizować, a trener Skorża głowi się, czy zalecić taką samą taktykę jak w niedawnym finale czy zaskoczyć Legię nowym ustawieniem.

Maciej Skorża twierdzi, że w finale Lech dowiódł, iż nie jest drużyną gorszą – potrafił nad Legią dominować, zepchnąć ją do obrony, śrubować dużą przewagę w posiadaniu piłki i w liczbie celnych strzałów. Tyle tylko, że nie stać go na więcej niż fragmenty dobrej gry, czasami tylko przez jedną połowę, ale nigdy przez 90 minut. – Liczę na sportową złość moich piłkarzy. Na to, że tym razem będą panować na boisku przez cały czas. Wierzę, że ten mecz będzie ważnym krokiem w sportowym rozwoju naszej drużyny – mówi trener Lecha.

Czy dojdzie do personalnych zmian w zespole? Czy w bramce znów zagra Maciej Gostomski? – Zapewniam, że będzie bronił zawodnik będący w najwyższej formie, potrafiący dać drużynie najwięcej – twierdzi trener nie chcąc wdawać się w personalne szczegóły. Podkreśla tylko, że ostatnio każdego ranka, każdego wieczoru rozrysowywał ustawienia i schematy gry głowiąc się, czy zalecić taktykę, która sprawdziła się w pierwszej połowie finału, czy zagrać zupełnie inaczej.

– Ten mecz od pierwszej do ostatniej minuty trzeba rozegrać z pełną koncentracją, siłą mentalną, wolą walki. Zły obrót sprawy nie może podcinać nam skrzydeł. Musimy zachować zimną krew, ze spokojnymi głowami realizować plan – przekonuje Maciej Skorża. Dopiero po kilku kolejkach okaże się, czy któraś z drużyn włączy się do rywalizacji między Lechem i Legią. Różnice punktowe są niewielkie, za każde zwycięstwo otrzymuje się pełne trzy punkty, wiele się może zdarzyć. Celem Lecha jest zdobycie tytułu, więc we wszystkich kolejnych meczach musi zagrać z maksymalnym zaangażowaniem, zachowując pełną koncentrację.

Dariusz Formella nie zagrał na Stadionie Narodowym od początku, co przyjął z rozczarowaniem, ale nie obraził się na trenera. – Zaufał mi, daje mi szanse, a ja staram się wykorzystać każdą minutę, gdy jestem na boisku. Po ostatnim meczu z Legią nie widać u nas żadnej „napinki”, w drużynie panuje spokój, nikt nie dmucha balonu, ale czuć pełną mobilizację. Prowadziliśmy ostatnio na Łazienkowskiej 2:0, a nie wygraliśmy. Teraz wiemy, że jeżeli mecz dobrze się ułoży, to trzeba jak najszybciej dobić rywala – mówi młody skrzydłowy.