Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

„Kotor” niezastąpiony

włącz .

Za rok skończy 40 lat, a właśnie otrzymał od Lecha kolejną propozycję przedłużenia umowy. Dotychczasowa wygasa z końcem czerwca. Gra przy Bułgarskiej od dwunastu lat. Jest rodowitym poznaniakiem, ale do Lecha przyszedł z Błękitnych Stargard Szczeciński, gdy usłyszał propozycję Czesława Michniewicza, ówczesnego trenera. Od tego czasu do klubu przyszło i z klubu odeszło wielu bramkarzy. „Kotor” ciągle tu jest. I może być jeszcze dłużej.

Kilka razy, gdy klub pozyskiwał klasowych bramkarzy wydawało się, że jego dni przy Bułgarskiej są policzone. Przed mistrzowskim sezonem 2009/2010 dowiedział się, że Lech nie przedłuży z nim kontraktu. Krzysztof miał grać dla jednego z czołowych klubów greckich, do sfinalizowania umowy brakowało tylko podpisu piłkarza pod dokumentem. Niespodziewanie władze Lecha zmieniły zdanie i grecka umowa powędrowała do domowego archiwum. – Kolejorz zawsze będzie miał dla mnie pierwszeństwo – mówił Krzysztof.

Bramkarzem w Lechu był jego ojciec Paweł, jednak młody Krzysztof, mieszkający na Piątkowie, z powodów logistycznych nie rozpoczynał treningów na Dębcu, lecz znacznie bliżej, na Golęcinie. Przez całe życie kibicował Lechowi, ale był wychowankiem Olimpii. Od mamy usłyszał, że jeżeli będzie dobrym piłkarzem, to prędzej lub później do swego Kolejorza trafi. Potwierdziło się to, choć po drodze zaliczył kilka klubów, m.in. Dyskobolię.

Z Lechem dwukrotnie zdobył Puchar Polski i raz mistrzostwo. Ten ostatni tytuł w dużej części był jego zasługą. Pod koniec sezonu pozostał jedynym zdrowym, doświadczonym bramkarzem w klubie. Bronił doskonale. Okazał się niezastąpiony, nikt już w klubie nie pamiętał, że przed sezonem dziękowano mu za grę. Gdy Lech niedawno grał na Stadionie Narodowym, niejeden kibic żałował, że w bramce nie stoi „Kotor”. On sam zdaje sobie sprawę, że najlepsze lata za nim, ale cieszy się, że ciągle może być Lechowi pomocny.

– Jestem w wieku Buffona. W lidze angielskiej 40-letni bramkarz to nic wyjątkowego. Czuję się jeszcze na siłach grać, mocno trenuję, w każdej chwili mogę wejść do bramki. Chciałoby się wznieść trzeci Puchar Polski, uczestniczyć w wielkim wydarzeniu na Stadionie Narodowym, ale nie wiem, czy jeszcze zdążę – mówił we wtorek po treningu, gdy jeszcze nie wiedział, że klub zaproponuje mu przedłużenie umowy.

– Krzysztof jest bardzo doświadczonym zawodnikiem, który wykonuje imponującą pracę. Pokazuje to nie tylko na treningach, ale również w szatni, w której jest prawdziwym autorytetem. W każdej chwili jest też gotowy, by wejść do pierwszego składu i pomóc drużynie – mówi Piotr Rutkowski, wiceprezes Lecha.