Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Jeden stadion, jeden mecz, różne oceny

włącz .

Mecz Lecha z Zawiszą Bydgoszcz nie stał na wysokim poziomie piłkarskim, był jednak emocjonujący, wynik ważył się do ostatnich sekund. Dzięki kibicom był też pięknym widowiskiem. Ekipa fanów z Bydgoszczy pokazała się z bardzo dobrej strony. Była głośna, zorganizowana, aktywna przez cały mecz. Kibice Kolejorza zachowywali się tak, jak zawsze - zachęcali piłkarzy do dobrej gry mocnym dopingiem. I tylko te komunikaty wygłaszane przez spikera i wyświetlane ma telebimach, ostrzegające nie wiadomo przed czym…

Słaba forma Lecha na początku rozgrywek nie przyciąga kibiców na trybuny poznańskiego stadionu. Niewielki wpływ na zwiększenie frekwencji miała też akcja promocyjna klubu polegająca na danie posiadaczom karnetów możliwości zaproszenia dodatkowej osoby. Wielu kibiców zniechęciło się zapowiedziami policyjnych akcji. Na stadionie przed meczem trwały ćwiczenia, wojewoda zapowiedział surowe karanie tych, co swym nieodpowiedzialnym zachowaniem zagrażają bezpieczeństwu.

Najstarsi kibice z trudnością przypominają sobie jakiekolwiek ekscesy przy ulicy Bułgarskiej zagrażające komukolwiek lub czemukolwiek. Dożyliśmy ciekawych czasów – na miano bandytów stadionowych zasługują, zdaniem polityków i części mediów, osobnicy odpalający race, a na dodatek zasłaniający się sektorówkami, by nie można było ich rozpoznać i surowo ukarać, wyeliminować ze stadionu na kilka lat. Duża część rozwydrzonych kibiców z Kotła pozwala sobie na inne jeszcze wybryki – dopingując na stojąco zasłaniają schody, przez co może dojść do tragedii. I właśnie z tym ostatnim zagrożeniem dla życia i zdrowia uczestników imprezy masowej postanowił rozprawić się wojewoda wielkopolski.

Spiker lekko ironicznym tonem przywitał w niedzielę kibiców „na prawdopodobnie najbezpieczniejszym stadionie w Polsce”. Potem otrzymał porcję gwizdów, gdy wielokrotnie odczytywał komunikaty przypominające, jak na stadionie postępować się nie powinno. Treść tych komunikatów dostarczył klubowi wojewoda wielkopolski. Stanowiły niemiły dysonans – nijak nie przystawały do tego, co działo się na boisku i na widowni i czym żyli wszyscy obecni na stadionie. Trudno się dziwić kibicom, z których część śmiała się, a część gwizdała. Pozostali puszczali je mimo uszu.

Oprócz kibiców i piłkarzy gości, niezadowolonych z wyniku, wszyscy opuszczali stadion zadowoleni. Dzień później przy ulicy Bułgarskiej odbyło się podsumowanie meczowych wydarzeń z udziałem osób z Urzędu Miasta odpowiadających za sport. Organizacja, a także zachowanie publiczności zostały bardzo wysoko ocenione przez Ewę Bąk, dyrektor Wydziału Kultury Fizycznej i Sportu, a także przez pozostałych uczestników spotkania, w tym pracowników służb zajmujących się organizacją i zabezpieczeniem meczu. Wniosek był jeden: oby wszystkie mecze wyglądały tak samo.

To jednak nie koniec podsumowań. Nie można wykluczyć, że wojewoda będzie miał inne zdanie i poprosi komendanta policji o namierzenie wszystkich, którzy dopuścili się drastycznego naruszenia przepisów – stania na schodach. Jest to mało prawdopodobne, ale liczyć się z tym trzeba. A wtedy kryminalni odłożą na później ściganie przestępstw i zabiorą się za przeglądanie nagrań ze stadionowego monitoringu.