Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Znów zagrają pod presją. Znów polegną?

włącz .

Legia jeszcze raz zagrała dla Lecha. Nie ma co się z tego cieszyć, dopóki Kolejorz nie wykorzysta niespodziewanej okazji do zmniejszenia przewagi lidera. W ostatnich tygodniach przekonaliśmy się, że bezwarunkowe stawianie na zwycięstwo naszych piłkarzy nie ma sensu. Lepiej zachować wstrzemięźliwość. Dopiero w sobotę późnym wieczorem przekonamy się, czy Lecha stać w tym sezonie na włączenie się do rozgrywki o tytuł, czy jest na to zbyt słaby.

Lider bezbramkowo zremisował w Chorzowie. Miał pecha, bo pudłował w dobrych sytuacjach, nie wykorzystał też rzutu karnego. Można więc powiedzieć, że robił wszystko, by – jak mawia Maciej Skorża – liga ciągle była ciekawa. Jeżeli jego podopieczni znów się potkną, już trzeci raz pod rząd w kluczowym momencie sezonu zasadniczego, liga wcale ciekawa nie będzie. Okaże się, że Legia ją wygra mimo fatalnej postawy, zwłaszcza wiosną, straty wielu punktów. Mistrz będzie rekordowo słaby, ale jego konkurencja okaże się jeszcze słabsza.

Regulamin polegający na podziale punktów po rundzie zasadniczej budzi kontrowersje, daleko mu do sprawiedliwości, bo najlepsze drużyny stracą połowę dorobku, połowę przewagi. Spełni jednak swoje zadanie i spowoduje, że dzięki małym różnicom punktowym każde rozstrzygnięcie jeszcze będzie możliwe. To jednak tylko teoria, bo w tym sezonie, nawet jeżeli główny kandydat na mistrza notorycznie gubi punkty, to konkurencja nie kwapi się, by to wykorzystać.

W ostatniej kolejce, już w środę, Lech pojedzie do Bielska-Białej, gdzie zwyciężyć będzie jeszcze trudniej niż u siebie pokonać Śląsk. Podbeskidzie gra ambitnie, siłowo, mało finezyjnie, boisko ma w kiepskim stanie, więc gdyby nawet gwiazdy Lecha nagle odzyskały formę, to i tak byłoby im trudno zdobywać gole. Legia zagra przeciwko Pogoni. Jej nowy trener, Czesław Michniewicz dowiódł (choćby prowadząc Podbeskidzie), że sprawianie sensacji to jego specjalność. Wydaje się więc, że wszystko jeszcze jest możliwe. Raczej byłoby możliwe, gdyby Lech potrafił sobie pomóc. Gdy ktoś nie jest dobrze przygotowany do rozgrywek – a sam trener przyznaje, że niektórzy piłkarze źle znieśli zimowe obozy treningowe – mówienie o nadmiernej presji nie ma sensu. Ktoś, kto jest zwyczajnie słaby, nie poradzi sobie w żadnej sytuacji.