Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Lech odzyska formę, zanim przegra wszystko, co jest do przegrania?

włącz .

Trener Lecha: gramy gorzej niż jesienią, zwłaszcza w ofensywie, przechodzimy trudny moment, mocno sobie skomplikowaliśmy życie, ale to naprawimy, kiedy kluczowi zawodnicy odzyskają formę. Nikt jednak nie wie, kiedy – i czy jeszcze w tym sezonie – to nastąpi. Przed Lechem ważne mecze, grane co trzy dni. Można dużo zyskać, ale i pogrzebać ostatnie szanse.

Do końca sezonu zasadniczego Lechowi zostały dwa mecze – sobotni ze Śląskiem Wrocław i środowy wyjazdowy z Podbeskidziem. Wprost z Bielska-Białej drużyna jedzie na finał Pucharu Polski. Najbliższy tydzień rozstrzygnie, czy sezon będzie stracony, czy też zakończy się choćby jednym triumfem. Pozycja w lidze nie zależy już tylko od Kolejorza. Po dwóch fatalnych remisach pozostaje mu wygrywać i liczyć, że Legia zgubi punkty. Grający tak, jak ostatnio Lech będzie miał wielkie problemy z tym pierwszym. Kibicom trudno o optymizm, a słaba postawa zespołu naraża klub na poważne straty. Na samym meczu z Legią, który dzięki remisującej drużynie raczej odbędzie się przy Łazienkowskiej, KKS Lech Poznań SA mógł zarobić grubo ponad milion zł.

Dlaczego wiosną Lech zaczął zawodzić? Wszyscy ostatnio mówią o tym, że piłkarze nie wytrzymują presji. Mówienie o słabej psychicznej odporności piłkarzy z Bułgarskiej stało się modne. – Gdy gra się w takim klubie, jak Lech, zawsze walczy się o tytuł, trzeba sobie z tego zdawać sprawę. Znałem już piłkarzy dobrze sprawdzających się w drużynach przeciętnych, którzy nie poradzili sobie mentalnie po przejściu do klubu topowego i nie potrafili pokazać swego normalnego poziomu. Wybierając teraz zawodników, którzy mogą zasilić Lecha, analizujemy ich pod tym kątem – mówi Maciej Skorża.

Trener twierdzi, że Lech pokazuje ostatnio to, co pokazać jest w stanie. – Jesienią naszą mocną stroną była ofensywa. Teraz trójka najlepszych, najbardziej kreatywnych piłkarzy jest daleka od formy. Oni będą grać dużo lepiej, ale póki co nie potrafiliśmy sobie z tym poradzić. Lech bez Jevticia, Pawłowskiego, z wypadającym często ze składu Linettym to nie ta sama drużyna – tłumaczy Maciej Skorża. Jest szansa, że sytuacja ta zostanie naprawiona, do końca zostało dużo spotkań, nikt jednak nie da gwarancji, że Pawłowski, czy Jevtić zdążą odbudować formę.

Brak kreatywnego Jevticia powoduje, że nie można skorzystać z walorów Hamalainena, który jest ostatnio zagubiony, nie potrafi wykorzystać swoich atutów, nie może znaleźć optymalnego miejsca na boisku, szczególnie gdy przeciwnicy grają blisko siebie. Na domiar złego, jak informuje trener, źle pod względem fizycznym zniósł zimowe przygotowania i nowe elementy, które zostały wprowadzone. Może być jeszcze gorzej, gdy rośliny, na które Fin jest uczulony, zaczną pylić. Mimo wszystko trenerowi zależy na przedłużeniu kontraktu z Hamalainenem. Uznaje go za kluczowego gracza.

Śląsk Wrocław dopiero w ubiegłym tygodniu wygrał w lidze pierwszy raz w tym roku. Trener zwraca uwagą na paradoks – mimo tak długiej serii remisów i porażek po podziale punktów będzie miał tylko 5 punktów straty do lidera, czyli wszystko w swoim zasięgu. Czy będzie dla Lecha groźnym przeciwnikiem? Z pewnością tak, ma w składzie klasowych piłkarzy, choć analiza wykazała, że drużyna ta popełnia też błędy, ma też problemy kadrowe. – Widowisko z pewnością będzie dobre. Śląsk się nie zamknie na własnej połowie, bo nigdy tak nie postępuje, zapowiada się mecz otwarty, atrakcyjny dla kibiców – przewiduje trener Lecha.

Piłkarzem, któremu nikt nie zarzuci braku zaangażowania, jest Karol Linetty. Wprost przeciwnie, daje z siebie tyle, że organizm nie zawsze to wytrzymuje, stąd biorą się kontuzje. – Stres? Czuję go wtedy, gdy mam udzielić wywiadu, ale nigdy podczas gry w piłkę – żartuje młody zawodnik Kolejorza. – Od Lecha wymaga się zwycięstw i my zdajemy sobie z tego sprawę. Jeżeli przegrywamy, następuje analiza i stwierdzamy, co robiliśmy źle. Walczymy zawsze, ale nie wszystko wychodzi, a wtedy jesteśmy krytykowani. To jest normalne.

Karol jest aktualnie w pełni zdrowy. – Nic mnie nie boli. Aż dziwnie się z tym czuję – mówi. Jego zdaniem Śląsk zawsze był drużyną groźną, ale ma też słabe strony, które Lech spróbuje wykorzystać. – Teraz liczą się tylko najbliższe mecze Lecha. Gdybym miał odejść z klubu, to najlepiej jako zwycięzca, jako piłkarz, który pomógł w odniesieniu sukcesów. Przed czerwcem w ogóle się jednak nie zastanawiam nad swoją przyszłością – zapewnia młody pomocnik.