Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Kto utrzymuje INEA Stadion?

włącz .

Z pewnością nie miasto, które jednak musi ponosić finansowe konsekwencje złego wykonania i projektowania, usuwania usterek. Stadion jest jedynym obiektem zbudowanym na Euro 2012 zarządzanym przez podmiot prywatny. Dla porównania – obiekty we Wrocławiu i Gdańsku utrzymują mieszkańcy, a Stadion Narodowy – polscy podatnicy.

Kiedy słyszy się stwierdzenia niekompetentnych poznańskich radnych (niektórzy ostatnio zostali nawet zastępcami nowego prezydenta), oraz słowa samego prezydenta na temat strat, jakie miasto ponosi przez to, że Lech płaci za mało za korzystanie ze stadionu, warto przypomnieć sytuację w innych miastach. Gdyby nagle okazało się, że nie Lech, ale samo miasto musi łożyć miliony na utrzymanie obiektu, lokalne media określiłyby to jako wielki skandal. Taki układ występuje we Wrocławiu, gdzie jednak nikomu nie przeszkadza finansowanie przez podatników nie tylko stadionu, ale i klubu piłkarskiego. Radnym i prezydentowi warto też uświadomić, że najlepszy urzędnik nie zajmie się działalnością biznesową równie skutecznie, jak prywatna firma.

Miasto Poznań i KKS Lech Poznań wynegocjowały umowę o zarządzaniu stadionem. Klub, a właściwie zależna od niego spółka Marcelin Management miał płacić stały czynsz i dzielić się dochodami z organizowanych tu imprez, ze sprzedaży nazwy. Obie strony zdecydowały się zmienić warunki tej umowy, gdyż w praktyce okazała się dla Lecha niemożliwa do realizacji. Miasto ciągle nie daje na utrzymanie obiektu ani złotówki, a zyskuje od klubu czynsz. Podatnicy z Gdańska i Wrocławia nie mogą o takich warunkach pomarzyć. W Poznaniu i tak słyszy się „kompetentne” opinie, że miasto na współpracy z Lechem traci, a prezydent miasta rzucił „księżycowy” pomysł sprzedaży obiektu Lechowi. Umowa w obecnej formie ma obowiązywać jeszcze kilkanaście lat. Można ją zmienić za zgodą obu stron.

Podział stadionowych kompetencji jest następujący: klub Lech Poznań zajmuje się organizacją meczów i innymi przejawami aktywności sportowej. Zarządzanie całą infrastrukturą to „działka” spółki Marcelin Management. Od 2013 roku klub wydał na inwestycje, umożliwiające komercyjne wykorzystanie obiektu, ponad 11 milionów zł. Nowa powierzchnia biurowa pod II trybuną kosztowała 3,9 miliona zł. Przebudowa biur pod III trybuną i tamtejszej strefy VIP – ponad milion zł. Duży klub fitness kosztował ponad 2 miliony, z restauracja 1,5 miliona zł. Za parking od ul. Bułgarskiej trzeba było zapłacić 425 tys. zł, za osłony przed śniegiem 280 tys. zł, za lodowisko 260 tys. zł, za wymiany murawy – 1,5 miliona zł, za balon nad nią – 600 tys. zł. Za studnię głębinową, wykorzystywaną głównie do podlewania boisk – 20 tys. zł.

INEA Stadion jest najliczniej odwiedzanym w ekstraklasie. 25 spotkań Lecha w sezonie obejrzało 450 tys. osób. Obok stadionu, oprócz pierwszej drużyny, ćwiczą wychowankowie i młodzież (2000 osób), drużyna oldbojów, zimą piłkarze Warty. Odbywają się tu cykliczne imprezy dla dzieci, festyny dla mieszkańców, turnieje sportowe. Specyfika obiektu utrudnia organizację koncertów znanych gwiazd, bo terminarz spotkań piłkarskich – a Lechici mają tu pierwszeństwo – nigdy nie jest wyznaczany z dużym wyprzedzeniem. Spółka MM nie dysponuje budżetem pozwalającym na organizację wielkich imprez muzycznych. W tym roku w czerwcu na nic nie możemy liczyć, a szefowie spółki twierdzą, że główną tego przyczyną jest odmowa dołożenia pieniędzy przez miasto.

Jeszcze w tym roku spółka MM chce zagospodarować ostatnią powierzchnię komercyjną, o powierzchni 1,2 tys. m kw., pod III trybuną, na poziomie zero. Prawdopodobnie zostanie tam otwarty lokal eventowy. Przewiduje się też instalację osłon przeciwwiatrowych na IV trybunie, co podniesie jakość wizualną najstarszej części stadionu. Zostanie też zbudowane kryte boisko treningowe, umożliwiające prowadzenie zajęć – dla pierwszej drużyny i dla młodzieży – przez cały rok.

Klub ciągle bierze pod uwagę założenie muzeum Lecha. Miejsce na to uda się wygospodarować, problem jednak w tym, że koszty są ogromne, adaptacja pomieszczeń kosztuje drożej niż zbudowanie biur od podstaw. Nikt nie potrafi odpowiedzieć, kiedy kibice Lecha upragnioną placówkę otrzymają. I czy mogą na to liczyć jeszcze przed stuleciem Kolejorza.