Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Błękitni to historia. Teraz trzeba szybko odzyskać siły

włącz .

Na regenerację sił przed meczem z Koroną Lech ma tylko dwa dni. Zapowiada się wysoka frekwencja. Kto wie, czy to nie będzie walka o liderowanie w tabeli, jeżeli w sobotę Legia polegnie w Gdańsku. Maciej Skorża nie ukrywa, że celem jego drużyny jest wyprzedzenie głównego rywala jeszcze w rundzie zasadniczej, bo to pozwoli rozegrać z nim trzeci mecz na własnym stadionie.

Porażka w Stargardzie Szczecińskim skompromitowała Lecha, ale miała też wydźwięk pozytywny. Pozwoliła drużynie na pełną mobilizację przed rewanżem. Trener Skorża twierdzi, że może to być punkt zwrotny i Kolejorz nie będzie już zawodzić niezależnie od tego, gdzie rozgrywa mecze. Szkoda tylko, że wyeliminowanie Błękitnych kosztowało tak wiele sił. – U piłkarzy dużo zależy od głowy. Udany rewanż i świadomość, że niebawem zagramy na Stadionie Narodowym buduje drużynę – pociesza się trener.

Nie wszyscy zawodnicy, mający za sobą 120 minut meczu w czwartek, nadają się do gry już w niedzielę. Keita zgłosił uraz mięśnia czworogłowego. Darko Jevtić miał siły na 15-20 minut meczu, ale z konieczności zagrał o wiele dłużej. W pełni sił będzie dopiero na mecz w Łęcznej, w kolejny weekend. Do dyspozycji trenera będzie Zaur Sadajew, którego w czwartek bardzo na boisku brakowało. Być może wykuruje się już Lovrencsics. Pawłowski po czwartkowym meczu ma na głowie sześć szwów, ale będzie mógł zagrać. Nie wiadomo, czy do pełni sił dojdą Finowie. Młodzi piłkarze, tacy jak Kownacki i Formella, zwykle bardzo szybko się regenerują, natomiast skutki meczu mocno odczuwa poobijany Linetty.

Niespodziewanie na czołową postać w ofensywie Lecha wyrósł Formella. Ma asysty, zdobywa ważne bramki. Trener zwraca uwagę, że mocno pracuje, dzięki temu czuje się coraz pewniej, bardzo dobrze się rozwija, jest coraz lepszym piłkarzem, zaczyna dużo znaczyć dla Lecha. – On ciągle ma duże rezerwy, powinien nad sobą pracować, zresztą jest tego świadomy – dodaje trener Skorża. Pozytywem jest też to, że Kownacki przełamał impas strzelecki, mecz przeciwko Błękitnym zakończył z dwoma golami. Grał na dwóch pozycjach, lepiej spisał się jako skrzydłowy, powinien pracować nad swoją rolą jako środkowego napastnika.

Lech w niedzielę zmierzy się z drużyną spisującą się w tej części sezonu bardzo dobrze, mającą za sobą dwa kolejne zwycięstwa. Siłą Korony w ofensywie jest Olivier Kapo, dobrą formę złapał Jacek Kiełb. Dobra gra drużyny jest zasługą trenera Ryszarda Tarasiewicza. Zespół z Kielc opanował sztukę wykorzystywania stałych fragmentów gry. Dzięki nim pokonał Lecha u siebie jesienią. Dla trenera Skorży była to wyjątkowo bolesna porażka, bo goście mieli mecz pod kontrolą, prowadzili, ale pozwolili Koronie wyrównać, a w samej końcówce zdobyć zwycięską bramkę po rzucie rożnym. Teraz przyszedł czas na rewanż. – Nie wyobrażam sobie innego podejścia do tego meczu niż ciężka walka o trzy punkty – mówi Maciej Skorża.