Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Dzień próby dla Lecha

włącz .

Mogą wysoko pokonać drugoligowców dowodząc, że potrafią sprostać trudnym wyzwaniom. Mogą też pogrążyć się w marazmie, przegrać Puchar Polski, a w wielu przypadkach także przygodę z Lechem. Całkiem niespodziewanie mecz, który miał być dla Lecha formalnością, stał się głównym wydarzeniem wiosny. Trener zapewnia, że niezależnie od awansu piłkarze nie uciekną przed konsekwencjami pierwszego spotkania.

Kapitan Lecha Łukasz Trałka i obrońca Tomasz Kędziora zapewniają, że nie interesuje ich, jak przeciwnik zagra, jaką zastosuje taktykę, jak jest nastawiony do najważniejszego wydarzenia w życiu wszystkich piłkarzy ze Stargardu. – Ten mecz chciałem rozegrać natychmiast, bez czekania cały tydzień na rewanż. Nie ma wątpliwości, że jesteśmy lepszą drużyną. Musimy wygrać. Wierzę, że kibice nam pomogą i wspólnie awansujemy – mówi kapitan Kolejorza.

Piłkarze Lecha są świadomi, że to nie będzie łatwy mecz. Pamiętają, jak często zawodzili kibiców, nie potrafili zachować koncentracji przez 90 minut, tracili bramki i punkty. – Mamy problem z utrzymaniem kontroli nad meczem. Jestem przekonany, że trener już wie, jak temu zapobiec, albo jest tego bliski – mówi Łukasz Trałka zapewniając, że Lech musi w środę strzelić gole jak najwcześniej, ale nawet jeżeli się to nie uda, wykazać konsekwencję do ostatnich chwil, bo bramki można zdobywać i pierwszej połowie, i w 85 minucie.

Maciej Skorża wie, jak Lech rozgrywał rewanżowe mecze przeciwko Kalju i Stjarnan. Tym razem nie może być mowy o nerwach, gdy pierwsze akcje nie zakończą się powodzeniem. Drużyna musi być zdeterminowana i skoncentrowana do samego końca. Tylko od sposobu gry Lecha zależy, czy przeciwnik potrafi zachować siły do końca, wytrzymać wysokie tempo akcji. – Drużynę najlepiej poznaje się w trudnych momentach. Przed Lechem kilka jeszcze ważnych spotkań, każde coraz trudniejsze. Będę się pilnie przyglądać piłkarzom. Proces ruszył – po meczu w Stargardzie dojrzewam do pewnych ruchów. Takich wydarzeń się nie zapomina. Zrobię wszystko, by się to nie powtórzyło – zapewnia trener.

Na własnym stadionie Lech potrafi sprostać każdej drużynie, tylko Podbeskidzie zdołało wyrównać tuż przed końcem meczu. Ma  bez porównania więcej atutów i wyższe umiejętności niż Błękitni, mimo straty w pierwszym spotkaniu będzie więc zdecydowanym faworytem. Dopiero w dzień meczu trener dowie się, którym piłkarzom lekarz pozwoli zagrać, a lista kontuzjowanych graczy była ostatnio długa. Trzeba będzie radzić sobie bez wykartkowanego Sadajewa. Trener nie zastosuje nowych rozwiązań ofensywnych, postawi na schematy dobrze znane drużynie, sprawdzone. W zespole Lecha nie ma klasycznego snajpera, gole zdobywa wielu piłkarzy. To jest utrudnienie dla przeciwnika, zagrożenie może nadejść z każdej strony.

Prawdopodobnie mecz przeciwko Błękitnym obejrzy kilkanaście tysięcy kibiców Lecha. Po zwycięstwie w Bełchatowie wyraźnie wzrosła sprzedaż biletów, i to mimo iż kibice nie doszli do porozumienia z władzami klubu w sprawie wprowadzenia – w ramach zadośćuczynienie za blamaż w Stargardzie – tanich biletów. Do Poznania wybiera się też kilkutysięczna grupa fanów Błękitnych, uzbrojonych w trąbki, kołatki, grzechotki i inne akcesoria prawdziwego kibica.