Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Gra o występ na Stadionie Narodowym

włącz .

Chcąc zagrać w finale Pucharu Polski, trzeba wyeliminować Błękitnych Stargard Szczeciński. Pierwszy mecz odbędzie się w najgorszym dla Lecha momencie, tuż po spotkaniach reprezentacji narodowych, kilka dni przed ważnym ligowym pojedynkiem w Bełchatowie. Trenerzy Kolejorza zapowiadają wystawienie najmocniejszej drużyny, ale w tej chwili bardzo mocną być ona nie może.

W przerwie reprezentacyjnej piłkarze Lecha trenowali bez dwunastu zawodników, starając się wykorzystać ten czas na doskonalenie indywidualnych umiejętności tych graczy, co zostali w Poznaniu. Reprezentanci wrócili tuż przed meczem Pucharu Polski zmęczeni, często poobijani, kontuzjowani. Tamas Kadar rozegrał cały mecz w narodowych barwach. Hamalainen i Arajuuri grali krócej, ale Kasper wrócił z urazem. Z kontuzją zmaga się Lovrencsics, jego wyjazd do Stargardu nie wchodzi w rachubę. Formella i Kędziora wrócili do klubu w doskonałych nastrojach, bo polska młodzieżówka pokonała niemiecką, ale są zmęczeni i poturbowani po ciężkim spotkaniu.

W tej sytuacji zapewnienia Tomasza Rząsy, asystenta Macieja Skorży, że Lech zagra z drugoligowcem w najsilniejszym możliwym składzie, nie brzmią przekonująco. Gdyby nawet czołowi zawodnicy mieli wystąpić, nie zdążą wrócić do pełni dyspozycji. Od dawna Lech przegrywa wszystkie mecze rozgrywane po przerwie reprezentacyjnej. Wszystko wskazuje, że w Stargardzie od początku pokaże się na boisku Szymon Pawłowski, ale ostatni raz dobrze zagrał on jesienią. – Nie ukrywam, że dużo mi jeszcze brakuje do formy z tamtego okresu. Czuję się dobrze, nic mi nie dolega, staram się odzyskać formę – zapewnia Szymon, ale kibice nie są przekonani, że powinien dochodzić do siebie w ważnych meczach o stawkę, gdy drużyna potrzebuje piłkarzy pełnowartościowych.

Jedynymi atutami Lecha będą większe doświadczenie i dużo wyższe umiejętności piłkarskie. To może wystarczyć tylko w sytuacji, gdy piłkarze Kolejorza nie będą od rywala odstawać fizycznie i gdy zdecydują się podjąć twardą walkę z ambitnym przeciwnikiem. Trener Rząsa twierdzi, że największe atuty drugoligowca to umiejętność przechodzenia z obrony do szybkich ataków i stałe fragmenty gry. – Jeżeli tych walorów ich pozbawimy, nie będzie problemów z wygraniem meczu i szybkim zapewnieniem sobie awansu – twierdzi. W ostatnich meczach obrońcy Lecha nie dają się zaskakiwać kontratakami, neutralizują walory rywala nastawionego na wyprowadzanie szybkich ataków.

Lechowi z pewnością nie będzie sprzyjał stan murawy na boisku w Stargardzie Szczecińskim. Błotnista płyta uniemożliwi szybką, kombinacyjną grę. W tej sytuacji nawierzchnia to jeszcze jeden atut po stronie przeciwnika. Jeszcze innym jest ogromna mobilizacja i świadomość, że udało się zajść tak daleko, wyeliminować tyle teoretycznie mocniejszych drużyn. Gospodarze nie będą mieli niczego do stracenia, a wszystko do zyskania. Natomiast Lech musi się szczególnie zmobilizować, bo gra o finał Pucharu Polski to nie jest dla niego najważniejsze wydarzenie. Nie można odpuścić szansy pokazania się na Stadionie Narodowym, ale nie można też zapominać o meczach w lidze i zdobywaniu punktów.