Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Najpierw trzeba wygrać w Bydgoszczy

włącz .

Kibice Lecha żyją już meczem z Legią, w ich ręce trafiają ostatnie bilety. Zanim jednak dojdzie do tego wydarzenia, trzeba dopełnić formalności eliminując z Pucharu Polski Znicz Pruszków, a już w sobotę zmierzyć się w Bydgoszczy z rewelacyjnie spisującą się wiosną Zawiszą. Nikt w poznańskim klubie nie wyobraża sobie straty punktów, ale spacerek to z pewnością nie będzie.

Mariusz Rumak, były trener Lecha a obecny szkoleniowiec Zawiszy, otrzymał zimą niemal wszystkich nowych zawodników. Niewiele miał czasu na stworzenie z nich zespołu, ale jego misję dziś można określić jako udaną. Ostatnia drużyna w tabeli, spisująca się jesienią beznadziejnie, teraz nie traci bramek, uzbierała tyle samo punktów, co Lech. Obie drużyny będą chciały wygrać bezpośrednie starcie. Lech ma dużo lepszych zawodników, ale nie wszyscy z nich grają na miarę oczekiwań. Niektórych, będących kompletnie bez formy trener Maciej Skorża wystawia tylko po to, by jak najwięcej grając odzyskali równowagę.

Środowy trening trwał prawie dwie godziny. Nie wziął w nim udziału Darko Jevtić, który zmaga się z urazem tak tajemniczym, że nikt nie potrafi określić, kiedy utalentowany pomocnik będzie mógł wznowić treningi. Dokuczają mu bóle kręgosłupa, mówi się o dyskopatii. – Wiemy tylko tyle, że Darko nie może uczestniczyć w zajęciach. Podobnie jak wszyscy, czekamy na komunikat lekarzy – mówi Tomasz Rząsa, asystent trenera Lecha. Pozostali gracze są zdrowi.

Piłkarze Lecha przeprowadzili zajęcia taktyczne, ćwiczyli podania i wyjście na pozycję, potem trenerzy podzielił ich na dwie drużyny, które zagrały ze sobą dwa razy po kwadrans. – Próbowaliśmy różnych ustawień w obu zespołach w grze ofensywnej i defensywnej. Zawodnicy ofensywni starali się wykańczać akcje, a obrońcy od tyłu budowali atak pozycyjny – tłumaczy Tomasz Rząsa. Gdyby sugerować się ustawieniem zawodników można byłoby domniemywać, że w Bydgoszczy wykartkowanego Łukasza Trałkę zmieni Arnaud Djoum, a za zagrożonego karencją za nadmiar kartek Kędziorę wejdzie na boisko Kebba Ceesay. Szkoleniowcy proponują jednak nie wyciągać z tego wniosków, do czasu meczu w Bydgoszczy drużyna przetestuje różne ustawienia.

– Od niedawna jestem w Lechu, ale wiem, kto trenuje naszego najbliższego przeciwnika. Chciałabym pokazać się w pierwszym składzie, jestem do tego gotowy, ale nie ode mnie to zależy. Jeszcze nie rozmawiałem z trenerem na ten temat. Mamy szeroki skład, wielu graczy może zastąpić Łukasza Trałkę. Jestem przekonany, że poradziłbym sobie z tym zadaniem – twierdzi Arnaud Djoum. Także Tamas Kadar wie, z kim Lech się zmierzy. I on jest gotowy do gry. Przyznaje, że czuje niecierpliwość , bo nie pokazuje się na boisku. Zdaje sobie jednak sprawę, że Lech ostatnio nie traci bramek i trudno w tej sytuacji zmieniać ustawienie obrony.

Mecz z Zawiszą będzie dla Lecha poważną przeprawą. – Nasz mikrocykl poświęcony jest tylko temu spotkaniu, w planach nie uwzględniamy jeszcze ani meczu pucharowego, ani tego z Legią. Pamiętamy oczywiście, jakie spotkania nasz czekają, teraz jednak zajmujemy się Zawiszą. Gra tej drużyny jest zaskoczeniem dla wszystkich. Podejrzewano ją, że nie podejmie już walki. Chwała dla Zawiszy, że potrafił się podnieść, pokazuje solidny futbol. Do Bydgoszczy pojedziemy po trzy punkty, stworzymy więcej sytuacji i postaramy się je wykorzystać.

– Zwycięstwa odniesione w ostatnich minutach, jak to w meczu z Jagiellonią, budują drużynę. Grając do końca zdobyliśmy ważne dla nas trzy punkty. Zawisza poniósł w Poznaniu klęskę, ale to teraz zupełnie inny zespół, trener Rumak wprowadził swoją taktykę. Sam twierdzi, że to teraz jego drużyna. Jeszcze wiosną nie przegrała, ale mam nadzieję, że tak będzie tylko do soboty – mówi Szymon Pawłowski. Przyznaje, że choć formę fizyczną już odzyskał, to ze swojej piłkarskiej dyspozycji nie jest jeszcze zadowolony.