Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Cel Lecha: zagrać swoje, nie oglądać się na Cracovię

włącz .

Trener Lecha na mecz z Ruchem wymienił pięciu zawodników w wyjściowej jedenastce. Zapowiada się, że także w Krakowie zagra przemeblowana drużyna. Kolejni zawodnicy wracają do formy po rekonwalescencji, a do gry palą się wszyscy. – Chcę poznać możliwości jak największej grupy piłkarzy, by w zbliżających się kluczowych meczach wystawić tych najlepszych – zapowiada Maciej Skorża.

Tuż przed wyjazdem na mecz z Cracovią drużyna Lecha przeprowadziła intensywny trening. Głównym motywem była taktyka, jaką drużyna ma zastosować w Krakowie. Na zakończenie zajęć zespół ćwiczył wykonywanie stałych fragmentów gry. – Jest to bardzo silna broń Cracovii, która ma w składzie zawodnika potrafiącego najlepiej w lidze wykorzystywać takie zagrania – Covilo. Nie będziemy pilnować go indywidualnie, stosujemy obronę strefową – mówi Maciej Skorża. Twierdzi, że zły stan boiska w Krakowie może uniemożliwić grę, jaką Lech preferuje, ale nie może być wytłumaczeniem. – Piłkarze są ludźmi inteligentnymi i wiedzą, jakie środki zastosować, by osiągnąć cel – zapewnia.

W tym tygodniu drużyna dużo czasu poświęciła też na wykonywanie rzutów karnych. – Ostatnio nawet Messi nie wykorzystał jedenastki, ale dla nas marne to pocieszenie. Wytypowaliśmy grupę zawodników, którym teraz najlepiej te strzały wychodzą. Spośród nich wybiorę wykonawcę rzutu karnego w meczu z Cracovią. Nie powiem, kogo wyznaczę, ale na pewno nie będzie to Marcin Kamiński – informuje trener Lecha.

Kilku piłkarzy, których nie widzieliśmy jeszcze w tym roku na boisku, uzyskało wysoką formę. Z drużyną trenuje już nawet Karol Linetty, ale on w Krakowie jeszcze nie zagra. Decyduje się sytuacja Darko Jevticia. Na treningach i w grze wewnętrznej bardzo dobrze się prezentował Kebba Ceesay. – Jest to gracz tak dobry, że od niego będę chciał rozpoczynać ustalanie składu, kiedy już będzie w pełni gotowy do gry. Trzeba pamiętać, że przez rok nie grał. Jedzie do Krakowa, jest coraz bliżej pierwszego składu, mentalnie do meczu jest gotowy – mówi trener.

W wewnętrznej grze doskonale wypadł też Muhamad Keita. Nie można wykluczyć, że wydarzy się to samo, co z Zaurem Sadajewem. Wyleczył uraz szybciej niż się zapowiadało, błysnął postawą w grze treningowej, a potem świetnie zagrał w meczu ligowym. Kandydatów do gry jest wielu, trener zabiera do Krakowa aż 20 zawodników. Już we wtorek trzeba będzie zmierzyć się w meczu Pucharu Polski w Pruszkowie. Terminarz Lechowi sprzyja, najgroźniejszych rywali gości u siebie, ale trener nie przywiązuje do tego wagi. Twierdzi, że wiosną każdy zespół jest zdeterminowany, z każdym można stracić punkty, więc mecze z czołowymi zespołami nie muszą być najważniejsze. Grając przeciwko Cracovii trzeba wykazać pełną mobilizację.

Tego samego zdania jest Marcin Kamiński. – W Krakowie wygraliśmy niedawno 6:1 nie pozwalając przeciwnikowi na rozgrywanie piłki, szybko im ją odbierając. Teraz Cracovia to inna drużyna, ale też nie ma mowy, byśmy im dali trochę swobody. Nie pozwolimy im na nic. Mamy swój plan. Zagramy to, co sobie założyliśmy nie oglądając się na przeciwnika – podkreśla „Kamyk”. Od wielu meczów gra w parze z Paulusem Arajuurim. Rozumieją się coraz lepiej, zawsze wiedzą, co zrobi partner. Oba jednak nie ukrywają, że choć zgranie obrońców jest ważne, to konkurencja w drużynie jest bardzo duża. – Trenujemy mocno, ćwiczymy taktykę i wiemy, co zrobić, by w drużynie była równowaga między obroną i ofensywą. Kiedy trzeba podjąć decyzję o pójściu do przodu, ktoś nas zawsze asekuruje – mówi Arajuuri pytany, czy obrońcy włączą się do gry ofensywnej.