Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Miało być zwycięstwo. Musimy dziękować Paulusowi za cudem uratowany remis

włącz .

Wielomilionowe inwestycje w drużynę, ogromne nadzieje, dwa udane obozy przygotowawcze, niezłe wyniki sparingów, a już w pierwszym meczu oglądamy Lecha grającego marnie. Zremisował z Pogonią 1:1. Obrona w dalszym ciągu dziurawa, mnóstwo niecelnych podań i prostych błędów, schematyzm w ataku. Skąd my to znamy? Można powiedzieć – w Lechu nic nowego, a trener Skorża potwierdził, że nadal nie potrafi wygrywać pierwszych wiosennych meczów.

Zimny prysznic spotkał Lecha już w 2 minucie. Faul Trałki, siódma żółta kartka w sezonie, stały fragment gry dla Pogoni z boku boiska. Wrzutka w pole karne, zła postawa defensywy Lecha, piłka uderzona nie wiadomo przez kogo leci łukiem nad Gostomskim i wpada do bramki. Marcin Robak zdobył gola prawdopodobnie z pomocą piłkarza Lecha, który ostatni dotknął piłki.

Lech sprawiał wrażenie pokonanego już w tym momencie. Nie bardzo wiedział, jak się zachować. Trener Skorża z konieczności na skrzydła posłał młodych Kownackiego i Formellę. Niezbyt dobrze współpracowali z Hamalainenem i bezradnym z przodu Ubiparipem. Co prawda Lech mniej więcej po kwadransie opanował sytuację i zamykał Pogoń na jej połowie, nic z tego jednak nie wynikało. Nie widzieliśmy gry kombinacyjnej, zmiany pozycji w ofensywie. Zamiast tego mnożyły się długie podania, najczęściej niecelne, niczym w czasach trenera Rumaka. Licznie wykonywane przez Lecha rzuty rożne nie niosły żadnego zagrożenia. Jak stałe fragmenty były bolączką tej drużyny, tak są.

Formella niezbyt dobrze rozumiał się z kolegami, ale był groźny. Jego mocny strzał, po podaniu Hamalainena, z trudem obronił Janukiewicz. Wywalczył też rzut karny, ale sędzia Tomasz Musiał popełnił błąd – pokazał skrzydłowemu żółtą kartkę za rzekomą „rymulkę”. Po przerwie Darek na boisku już się nie pokazał, a zastąpił go przeziębiony Lovrencsics. Lech zaczął drugie 45 minut z animuszem, ostrzeliwał bramkę Pogoni, dążył do wyrównania. Pierwsze skrzypce grał Gergo, któremu energii niestety na długo nie wystarczyło, choć właśnie on błysnął geniuszem w kluczowym momencie. Lech w drugiej połowie grał tak, jak tego oczekiwała dążąca do utrzymania wyniku Pogoń, czyli powoli, niedokładnie, jednostajnie.

Wejście na boisko rekonwalescenta Pawłowskiego nie odmieniło meczu. Stracił wiele piłek, pokazał nieliczne szybkie akcje, oddał jeden celny strzał. Pogoń zaryglowała swoje przedpole i spokojnie czekała na to, co zrobi Lech, ten zaś w niczym nie przypominał tej drużyny z najlepszych spotkań jesieni. Wyraźnie brakowało piłkarza, który przytrzymałby piłkę w ataku, rozegrał ją, dobrze strzelił głową. Dawid Holman, który zastąpił na boisku Ubiparipa ma takie predyspozycje, lecz musimy na to poczekać co najmniej kilka miesięcy. W Szczecinie nie pokazał swojej wartości.

W ostatnich minutach Lech uzyskał dużą przewagę. Co z tego, skoro w ataku był kompletnie bezradny, a każde wyjście z piłką Pogoni groziło utratą drugiej bramki. W doliczonym czasie gry Pogoń poczuła się bardzo pewnie. Zemściło się to na niej tuż przed końcem. Lech przechwycił piłkę, lewym skrzydłem popędził z nią Lovrencsics. Po prawej stronie dostrzegł wybiegającego z głębi pola Arajuuri’ego. Fantastyczne podanie fałszem między obrońcami, strzał Fina z pierwszej piłki i Lech rzutem na taśmę ratuje punkt. Przez 90 minut bezskutecznie atakował frontalnie, a powodzeniem zakończyła się pierwsza i ostatnia kontra. Paulus stał się piętnastym w tym sezonie strzelcem gola dla swojej drużyny.

Pogoń Szczecin – Lech Poznań 1:1 (1:0)

Bramki: Robak (3) - Arajuuri (94)

Żółte kartki: Trałka, Formella, Kownacki, Jevtić – Kamess, Rudol

Widzów ok. 8 tysięcy

Pogoń:Janukiewicz – Frączczak (30. Rudol), Golla, Hernani, Ricardo Nunes (68. Matynia) – Kamess (61. Murayama), Murawski, Rogalski, Robak, Danielak – Zwoliński

Gostomski – Kędziora, Arajuuri, Kamiński, Henriquez – Formella (46. Lovrencsics), Trałka, Jevtić, Hamalainen, Kownacki (60. Pawłowski) – Ubiparip (70. Holman)