Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Remis Lecha na pożegnanie Turcji

włącz .

Lech Poznań – Lewski Sofia 2:2. Kończący zgrupowanie Kolejorz w ostatnim sparingu zmierzył się z najlepszym z dotychczasowych przeciwników. Pokazał w tym meczu tylko namiastkę dobrej i dojrzałej gry. Mogły się podobać nieliczne jej fragmenty z przebłyskami w postaci szybkich ataków. Brakowało płynnych akcji, mnożyły się natomiast błędy i niecelne podania, wytłumaczalne po tylu dniach ciężkiej pracy. Gole dla Lecha zdobyli Serbowie: Ubiparip (na zdjęciu) i Jevtić.

Po wystawieniu w meczu przeciwko Amkarowi Perm składu młodzieżowego można się było spodziewać, że dzień później, w sparingu z mocniejszym Lewskim Sofia, zagra zespół bardziej przypominający optymalny. Tak też się stało. Trener Maciej Skorża zadecydował, że na boisko wybiegną: Gostomski – Kędziora, Arajuuri, Kamiński, Henriquez – Trałka, Jevtić, Lovrencsics, Hamalainen, Kownacki – Ubiparip. W ostatniej chwili nastąpiła jednak zmiana, w miejsce kontuzjowanego Kędziory na prawej obronie zagrał lewonożny Douglas.

Mecz był początkowo wyrównany. W 3 minucie Hamalainen wypatrzył Ubiparipa, ten jednak nie opanował piłki po tym dobrym podaniu. Potem zarysowała się lekka przewaga drużyny z Sofii, spowodowana głównie niedokładnością w grze Lecha, licznymi stratami, brakiem pressingu, częstym wycofywaniem piłki do bramkarza, zmuszonego do wybijania gdzie popadnie. W 9 minucie faul Henriqueza w polu karnym spowodował „jedenastkę”. Gostomski był bez szans i Lewski objął prowadzenie, całkiem zresztą zasłużenie.

W 13 minucie na przebój poszedł Kownacki. Jego dośrodkowanie z lewego skrzydła obrońcy wybili na rzut rożny, z którego nic nie wynikło. To był jeden z nielicznych w miarę do tej pory udanych ataków Lecha, któremu trudno było złapać normalny rytm gry. Wreszcie jednak Lechici zaatakowali tak, jak powinni, czyli szybko i z pomysłem. Douglas zagrał na prawo do Lovrencsicsa, ten płasko zacentrował w pole karne, gdzie celnym strzałem popisał się Ubiparip i mieliśmy remis. Nadszedł długo oczekiwany okres dobrej, płynnej gry Lecha. Aktywnością i szybkością imponował wówczas Lovrencsics.

29 minuta to kapitalna akcja Lecha. Zaczęło się od podania Gostomskiego na prawo do Douglasa, ten skierował piłkę do Hamalainena, który uruchomił Jevticia i niewiele brakowało do gola. To się mogło podobać, a Jevtić oddał w tym meczu kilka dobrych strzałów. Po chwili piłka wpadła nawet do bułgarskiej bramki, jednak sędzia jej nie uznał dostrzegając faul Lechitów. W odpowiedzi atak Lewskiego, po którym sędzia ponownie wskazał na „wapno”. Bułgarzy nie wyszli jednak na prowadzenie, bo świetną interwencją błysnął Gostomski. Udało im się to chwilę potem, gdy zagrali tak, jak powinien Lech. Wyprowadzili piłkę z własnej połowy, po serii szybkich podań nastąpiło dośrodkowanie i celny strzał głową. Obrona Lecha zagrała biernie, nic nie lepiej niż w ligowych meczach jesiennych.

W odpowiedzi atak Lecha. Piłka trafiła do Ubiparipa, który zwlekał ze strzałem, ale był rzut rożny, po którym Vojo o mało nie zdobył gola pięknym uderzeniem głową. Po kontrataku wychodzącego na „czystą” pozycję napastnika sfaulował Henriquez. Zobaczył drugą w meczu żółtą kartkę i „wyleciał” z boiska, zastąpiony przez Bednarka, wszak to tylko sparing. Douglas mógł wrócić na lewą stronę boiska. Robiło się coraz bardziej nerwowo, mnożyły się faule i złośliwości, sędzia szafował kartkami, był jednak wyrozumiały wobec prowokacyjnie zachowujących się Bułgarów. Na szczęście było i kilka ładnych, a przede wszystkim szybkich akcji Lecha, po których niewiele brakowało do gola.

Po przerwie Douglasa na lewej obronie zastąpił Kadar. Lech wszedł dobrze w drugą połowę. Miał lekką przewagę, dobrze rozgrywał, tworzył groźne ataki. Jeszcze jeden celny i mocny strzał oddał Jevtić. Potem jednak sytuacja wróciła do normy. Lewski płynniej rozgrywał piłkę, nie podawał tak często jak Lech do bramkarza. Zapachniało trzecim karnym dla Bułgarów, gdy ostro i od tyłu w polu karnym zaatakował szarżującego przeciwnika Bednarek. Dobrze widzący tę sytuację sędzia uznał jednak, że wystarczy „jedenastek” dla Bułgarów na dziś. W 61 minucie po fatalnym zagraniu Jevticia piłkarze Lewskiego znaleźli się w idealnej sytuacji, zepsuli ją jednak. Lech stopniowo gasł w ofensywie, gra toczyła się najczęściej w środku pola.

W 68 minucie boisko opuścili Kownacki i Ubiparip, pojawili się na nim dwaj Szymonowie – Pawłowski i Drewniak. Nadal mnożyły się niecelne podania i proste straty, ale Pawłowski pokazał, że jest piłkarzem z innej bajki. Odebrał piłkę Bułgarom, popędził sam na sam, minął bramkarza i z prawej strony doskonale zagrał do wbiegającego Jevticia, a ten strzałem z bliska wyrównał. Na ostatnie 10 minut wszedł na boisko Zaur Sadajew zastępując Lovrencsicsa. Do końca oglądaliśmy grę szarpaną, chaotyczną, z licznymi błędami. Miejmy nadzieję, że to efekt zmęczenia obozem i po kilku dniach odpoczynku wrócą dokładność, polot, zaangażowanie.