Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Marco Paixao w Lechu?!

włącz .

Tę nieprawdopodobną informację opublikowała „Gazeta Wrocławska”, ciesząca się opinią dobrze poinformowanej w sprawach Śląska. Brzmi to sensacyjnie, i to z kilku powodów. Wydawało się, że dla Lecha sprowadzenie napastnika to nie priorytet tej zimy i trener Maciej Skorża będzie miał do dyspozycji tylko Sadajewa, Ubiparipa, Kownackiego. Poza tym Lech nie stawia na graczy ponad 30-letnich, w dodatku liczących na wysoki kontrakt. Sam piłkarz dementuje informację wrocławskiej prasy. 

„Gazeta Wrocławska” pisze, że umowa między piłkarzem a Lechem jest już podpisana i ma obowiązywać od czerwca, gdy wyczerpie się dotychczasowy kontrakt Portugalczyka. Być może napastnik zasili Kolejorza już wiosną, co pozwoli Śląskowi choć trochę zarobić na tym zawodniku. Za pół roku nie będzie on już piłkarzem wrocławskiego klubu.

Wydaje się, że dla władz i trenera Lecha priorytetem jest szybkie sprowadzenie defensywnego pomocnika, bo to pozycja w drużynie deficytowa. Tymczasem o takim transferze nic nie słychać, prawdopodobnie do niego nie dojdzie. Zdaniem wrocławskich mediów Marco Paixao inkasuje teraz 15 tys. euro, a chciałby zarobki swe zwiększyć. We Wrocławiu, gdzie tną kominy płacowe, nie może na to liczyć. Problem w tym, że i w Poznaniu postawili na oszczędności i wypłacanie wysokiej gaży napastnikowi, o którym można powiedzieć wszystko, tylko nie to, że to dobra inwestycja – jest wątpliwe. Doniesienie wrocławskiej gazety nie brzmi więc ani trochę wiarygodnie.

Marco Paixao urodził się we wrześniu 1984 roku w portugalskiej Sesimbrze. Grał w tamtejszych klubach (m.in. w drugiej drużynie Porto), w Iranie, na Cyprze, skąd w 2013 roku sprowadzono go do Śląska. Strzelił dla tego klubu ponad 20 bramek. W ubiegłym roku długo leczył złamaną nogę. W klubie z Wrocławia gra też jego brat bliźniak Flavio.