Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Porażka Lecha w Turcji

włącz .

W pierwszym zimowym sparingu Lech przegrał z Ordabasy Szymkent z Kazachstaniu 1:2. Wynik spotkania, rozegranego po tygodniu ciężkiej pracy na tureckim zgrupowaniu, po porannym treningu, nie miał żadnego znaczenia. Trenerzy potraktowali to popołudnie jako kolejne zajęcia dając szanse pokazania się prawie wszystkim piłkarzom. Brakowało im świeżości i czucia piłki, co na tym etapie przygotowań do rozgrywek jest zrozumiałe.

Lech rozpoczął w składzie:Krzysztof Kotorowski - Tomasz Kędziora, Marcin Kamiński, Jan Bednarek, Barry Douglas - Łukasz Trałka, Niklas Zulciak, Dariusz Formella, Kasper Hamalainen - Dawid Kownacki. Początek spotkania był wyrównany, choć bez płynnej i swobodnej gry. Dużo było przypadku, akcje się rwały. Nieco lepiej czuł się rywal Lecha, który też od oddał pierwszy strzał w meczu, a w 22 minucie, czyli 10 minut później, wyszedł na prowadzenie.

Kazachowie nie cieszyli się nim jednak długo, bo już kilka minut później był remis po trafieniu Kaspera Hamalainena (na zdjęciu). Mecz ciągle był wyrównany, piłkarzom jednej i drugiej drużyny tylko w środku pola udawało się wymienić kilka podań, gra rzadko toczyła się pod bramkami. Jedna i druga drużyna próbowała szczęścia po stałych fragmentach gry, a oddawane z dystansu strzały nie stanowiły żadnego zagrożenia. Lechitom trudno było rozwinąć skrzydła, gdy przeciwny nie patyczkowali się z nimi przerywając akcje faulami.

Drugą połowę Lech zaczął w jeszcze bardziej nietypowym składzie: Mateusz Lis - Jakub Zagórski, Paulus Arajuuri, Antonijs Cernomordijs, Luis Henriquez - Darko Jevtić, Szymon Drewniak, Gergo Lovrencsics, Muhamed Keita Vojo Ubiparip - David Holman. Gra obu drużyn niewiele się zmieniła. Po ośmiu minutach sędzia ukarał Lecha rzutem karnym pewnie zamienionym na bramkę przez Ordabasy, które znów objęło prowadzenie, by nie oddać go do końca.

W 66 i 67 minucie Lech pokazał kilka ładnych, szybkich akcji skrzydłami z groźnymi dośrodkowaniami Lovrencsicsa. W akcjach ofensywnych często brał udział David Holman. Nie mógł rozumieć się z kolegami, ale pokazał kilka niezłych akcji, umiejętnie wychodził do podań. Niewiele mu zabrakło do zdobycia gola, obrońcy interweniowali w ostatniej chwili. Im bliżej końca meczu, tym częściej w posiadaniu piłki znajdowali się zawodnicy Lecha. Kwadrans przed końca niemal z linii pola karnego rzut wolny egzekwował Jevtić, przeniósł jednak piłkę nad bramkę.

W ostatnich minutach groźnie było też pod bramką Lecha, gdy Kazachom niewiele brakowało do podwyższenia prowadzenia. Końcówka meczu to jednak przewaga Kolejorza. Kilka rzutów rożnych i rzut wolny w wykonaniu Keity niczego nie zmieniły. Lecha tego dnia nie było stać na skonstruowanie groźnej akcji bramkowej. Nie wychodził zresztą ze skóry, by doprowadzić do remisu.