Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

To będzie szczególny mecz

włącz .

Po ostatnim niepowodzeniu w Krakowie Lech nie może sobie pozwolić na kolejną stratę punktów. W niedzielę gra z Zawiszą Bydgoszcz, czyli beniaminkiem, który nie odniósł jeszcze ligowego zwycięstwa, więc teoretycznie nie ma się czego bać, ale i nie ma żadnej gwarancji, że tego lata kibice Lecha przyjęli już wszystkie bolesne ciosy. Po ostatnich wydarzeniach piłkarze nie mogą liczyć na doping. Nie wiadomo zresztą, ilu ich przyjdzie, wielu z nich zniechęcają powtarzające się informacje o planowanej pacyfikacji przez policję Kotła.

 

Gdy piłkarze Lecha rozpoczynali trening, na stadionowym parkingu stało kilka policyjnych samochodów. Naoczni świadkowie mówią o przygotowaniach do spacyfikowania na najbliższym meczu Kotła, w ramach troski o bezpieczeństwo na stadionie. Wydaje się to jednak mało prawdopodobne, choć niczego przesądzać nie można. Decyzja nie zapadnie na stadionie. Prawdopodobnie nie zapadnie nawet w Poznaniu i nie będzie wynikała z sytuacji na II trybunie. Jak powiedział niedawno minister spraw wewnętrznych – to państwo ma monopol na przemoc. Nie czeka nas więc mecz, jakie chcielibyśmy zawsze oglądać. Najbardziej boleje nad tym zarząd klubu, bo atmosfera na widowni przekłada się na dochody Lecha.

Piłkarze ćwiczyli dziś z trenerem przygotowania fizycznego, potem pracowali nad szybkością rozgrywania akcji. Trener Mariusz Rumak cieszył się, że w zajęciach uczestniczyli piłkarze, których wcześniej nie miał do dyspozycji. Nie było Kotorowskiego, który jednak prawdopodobnie będzie mógł zagrać w niedzielę z Zawiszą. Brakowało Kebby Ceesaya mającego problemy po zdjęciu śruby z operowanej stopy. Indywidualne ćwiczenia z trenerem bramkarzy odbywał leczący uraz pachwiny Jasmin Buric. W zajęciach, w ograniczonym zakresie, uczestniczył za to Rafał Murawski.

– Jest coraz lepiej, pierwszy raz ćwiczyłem z piłką. Idzie ku dobremu, ale mam duże zaległości, bo przez większą część czasu nie biegałem. Właśnie zaczynam przygotowania do sezonu – mówi pomocnik Lecha. Przechodził zabieg niezbyt groźny, ale potem pojawiły się komplikacje. – Nie chcę się na ten temat wypowiadać, od tego są lekarze. Zależy mi tylko na tym, by szybko się wyleczyć i być do dyspozycji trenera. Braki kadrowe to teraz jego główny problem. Oceniam, że potrzebuję jeszcze trzech tygodni, by być gotowym do gry – dodaje Rafał Murawski.

Po porażce w Krakowie atmosfera w zespole nie jest radosna. – Mamy tydzień, by się podnieść i zagrać dobre spotkanie – mówi Mariusz Rumak. – Musimy dzień po dniu pracować nad usuwaniem braków w naszej grze. Całe zło zaczęło się w okresie przygotowawczym, gdy miałem do dyspozycji niewielu piłkarzy, reszta leczyła urazy. Problemy jeszcze nie minęły. Na ławce rezerwowych brakuje nam takich piłkarzy, którzy akurat są potrzebni. W meczu z Wisłą potrzebowaliśmy zmian w ofensywie, w innych spotkaniach brakowało nam obrońców.

Daylon Claasen, najnowszy nabytek Kolejorza jest w wystarczająco dobrej formie, by wystąpić już w niedzielę. Trenował i rozgrywał sparingi w drużynach, w których przechodził testy. Z pewnością na początku nie będzie się idealnie rozumiał z kolegami, do tego potrzeba czasu. Do Lecha przychodził jako potencjalny skrzydłowy. Może grać też na środku boiska. Jest to gracz drobnej postury, ale szybki. – Jego warunki fizyczne nie są dla mnie niespodzianką, obserwowałem go na żywo, zanim tu trafił – zapewnia trener Rumak. Czy piłkarz z Afryki Południowej będzie mógł zagrać już w niedzielę? To jednak z tych spraw, które zależą od wojewody, a właściwie jego urzędników. Piłkarz nie ma jeszcze pozwolenia na pracę.