Wiara Lecha kończy działalność

włącz .

Ta wiadomość zaskoczyła wszystkich. Po walnym zebraniu stowarzyszenia Wiara Lecha na kibicowskim forum ukazała się informacja przewodniczącego, że funkcjonuje ono do końca roku, więc kontynuuje tylko działania rozpoczęte, nie wdraża nowych zadań, nie zamierza z nikim prowadzić rozmów. Trudno nie wiązać tej decyzji z sytuacją, jaka powstała w ostatnim czasie w ruchu kibicowskim. Trwa medialna nagonka, nawet minister spraw wewnętrznych zapowiada wykorzystanie państwowego "monopolu na przemoc". W najbliższych dniach powinniśmy poznać odpowiedź na większość nurtujących kibiców Lecha pytań - kto będzie się zajmował organizacją wyjazdów, jaka przyszłość czeka kibicowskie forum. Przez ostatnie miesiące tego roku prawdopodobnie nic się nie zmieni. Władze klubu oficjalnego  stanowiska w tej sprawie jeszcze nie zajęły.

Wiara Lecha istnieje od dziewięciu lat. Powstała w okresie, gdy na poznańskim stadionie zapanowały cywiliozowane zwyczaje, trybuny stały się rozśpiewane i kolorowe, na meczach pojawiły się kobiety i dzieci. Duży udział w powołaniu stowarzyszenia miała Gazeta Wyborcza, kibice dyskutowali na jej forum, zadecydowali o formalnym zorganizowaniu się. Wiara Lecha prowadziła wiele pożytecznych akcji, dbała o porządek na stadionie. Dzięki zorganizowanym kibicom takie określenia, jak "bandytyzm stadionowy" funkcjonowały tylko w mediach, zresztą niektórych.

W ostatnim, czasie temat kibiców jest modny. Stadionowe zwyczaje komentują osoby nigdy trybun z bliska nie oglądające. Członkowie Wiary Lecha stwierdzili, że nie chcą dłużej obrywać ze wszystkich stron, za grzechy nie popełnione. To oznacza, że obecna formuła stowarzyszenia wyczerpała się. Niektórzy politycy i dziennikarze będą chcieli przypisać sobie sukces w postaci likwidacji stowarzyszenia, ale każdy kij ma dwa końce: trzeba szybko znaleźć inny temat.

Dopiero teraz okaże się, jak bardzo pożyteczną rolę pełniła Wiara Lecha w klubie. Zarząd stracił partnera, będzie musiał rozwiązać wiele problemów, ważne zadania związane z kibicami wziąć na swoje barki.