Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Trener Maciej Skorża podsumował jesień. Na wiosnę czeka z optymizmem

włącz .

Lech nie jest jeszcze drużyną, o której można powiedzieć, że to w pełni autorski projekt nowego trenera. W grze drużyny ciągle brakuje stabilizacji, automatyzmu w realizacji założeń taktycznych, ale w przyszłości momentów słabszej postawy będzie coraz mniej. Zespół całkowicie nastawi się na wygrywanie i dążenie do zdobywania trofeów, na grę w europejskich pucharach.

Jesień jest zmienna

Początek był dobry. Po krótkim zgrupowaniu w Międzychodzie drużyna pokazała nowe oblicze i wydawało się, że wszystko idzie w dobrym kierunku. Piłkarze poczuli jednak samozadowolenie i nadmierną pewność siebie, a po przerwach na zgrupowania reprezentacji drużyna nie potrafiła wygrywać. Spodziewany progres nie następował. Dopiero ostatnio drużyna zaczęła grać na miarę oczekiwań.

Trener narzekał publicznie, że piłkarze nie chcą umierać za Lecha. Jak dziś twierdzi – pierwszy raz zdarzyło mu się próbować trafiać do drużyny poprzez media. Sytuacja do tego dojrzała – chciał sprawić, by zaangażowanie zawodników było większe. Dał im szanse i niektórzy z nich z tego skorzystali.

Trener nie chciał imiennie wymienić zawodników, z postawy których jest najbardziej zadowolony, choć – jak twierdzi – takich było wielu. W ostatnich trzech meczach na wyróżnienie zasłużyła cała drużyna. Teraz przyszedł czas na utrwalenie tego, co drużyna potrafi pokazać. Musi rozgrywać mecze w swoim stylu, kontrolować wynik od początku do końca.

 

Kogo zobaczymy w koszulce Lecha?

Dziś wiadomo tylko tyle, że z Lechem żegna się Hubert Wołąkiewicz. Większość pozostałych spraw personalnych rozstrzygnie się w styczniu. Latem kontrakty kończą się Henriquezowi, Kotorowskiemu, Douglasowi, Ubiparipowi. Niektórzy mają szansę grać w Lechu w dalszym ciągu, ale wszyscy o swojej przyszłości muszą dowiedzieć się od kierownictwa klubu, a nie za pośrednictwem mediów. Najlepiej obsadzoną pozycją w drużynie jest bramka. Ostatnio graczem nr 1 był Burić, ale ktokolwiek by nie był aktualnie trzecim bramkarzem, musi zaakceptować przebywanie na trybunach. To powinno napędzać go do większej pracy.

Ostatni okres był intensywny dla skautów Lecha i dla sztabu szkoleniowego, którego członkowie rozjeździli się po Europie, by obserwować kandydatów do gry w Poznaniu. Spośród obserwowanych piłkarzy wybrani zostali najlepsi, a fakt, że oglądał ich trener świadczy o tym, że to finalny etap pozyskiwania graczy. Trener chciałby wzmocnić każdą pozycję nie tylko piłkarzami z zagranicy, proporcje obcokrajowców trzeba bowiem zachować, a ostatni jesienny mecz Lecha rozpoczęło tylko czterech Polaków. Dobrym rozwiązaniem byłoby uzyskanie polskiego obywatelstwa przez Burcicia, czy Henriqueza. To zmniejszyłoby liczbę zawodników spoza Unii Europejskiej, a trzeba będzie stosować się do wyznaczonych limitów. Chcąc je zachować, Lech zamierza pozyskiwać także zawodników z ligi polskiej.

Na wyjaśnienie się sprawy Darko Jevticia trener czeka z niecierpliwością, ale jest optymistą. Praca z tym elastycznym, plastycznym – jak go nazywa – piłkarzem sprawia mu radość. Jest przekonany, że z rundy na rundę jego gra będzie coraz bardziej cieszyć kibiców. Klub zrobi wszystko, by go zatrzymać. Macierzysty klub Darko, FC Basel, ma świetną drużynę i mało jest prawdopodobne, by wypożyczony do Lecha piłkarz nagle stał się Szwajcarom potrzebny.

 

Przygotowania do sezonu

Piłkarze zbierają się 5 stycznia. Po przeprowadzeniu badań i testów wyjadą na dwa zgrupowania do Turcji. Praca będzie tam ciężka, by naładować akumulatory na cały rok. Ostatni mecz sezonu Lech rozegra w czerwcu, a być może już 1 lipca trzeba będzie rozpocząć grę w europejskich pucharach. Nie ma co w takiej sytuacji myśleć o intensywnych przygotowaniach do rundy jesiennej. Główna robota musi zostać wykonana zimą, najbliższy okres trzeba bardzo dobrze wykorzystać.

Nie wiadomo jeszcze, którzy młodzi zawodnicy pojadą z pierwszym zespołem do Turcji. Dużo zależy od tego, ilu nowych piłkarzy uda się pozyskać. Dzięki zorganizowaniu sześciu sparingów sztab szkoleniowy mógł obejrzeć w akcji 16 zawodników z rezerw i zespołu juniorów. Dzięki temu łatwiej będzie teraz podjąć decyzję o włączeniu niektórych z nich do pierwszej drużyny. Zdaniem trenera, stan posiadania klubu jest pod kontrolą, ale potrzebni są też zawodnicy doświadczeni, bo średnia wieku zespołu już dziś jest niska. Jeśli Kebba Ceesay uzyska zgodę lekarzy, zacznie przygotowania do sezonu 5 stycznia, co stworzy niezbędną konkurencję dla Tomka Kędziory. Maciej Wilusz, który pomyślnie przeszedł zabieg chirurgiczny, wyjdzie na boisko dopiero na początku kwietnia.

 

Szansa na sukces

Dziś nie ma sensu zastanawiać się, jaka była przyczyna tego, że drużyna pokazywała tak zmienną formę. Trener, jak twierdzi, nawet nie chce analizować postawy piłkarzy i przyczyn ich słabej gry. Teraz chce mieć w szatni ludzi głodnych zwycięstw. Bez tego nie uda się zachęcić kibiców do oglądania Lecha, zapełnić stadionu.

Zespół już potrafi ciekawie atakować. W ostatnich meczach, a szczególnie w Krakowie dobrze wychodziła rotacja zawodników na poszczególnych pozycjach, zachowana została synchronizacja w prowadzeniu akcji, przynosiło to Lechowi przewagę. Najpilniejszym zadaniem jest poprawa organizacji gry po stracie piłki. Konieczna jest tu większa determinacja, mobilność, koncentracja. Poprzez chaos w grze defensywnej Lech traci zbyt dużo bramek – więcej niż jedną na mecz. Bez poprawienia tych braków, bez progresu w tym elemencie taktyki trudno myśleć o sukcesach i skutecznej walce w Europie.

Po porażce Legii w Łęcznej Lech traci do lidera tabeli tylko 6 punktów. Sytuacja w tabeli nie jest więc najgorsza w świetle tego, co się z Lechem tej jesieni działo. Przed drużyną 11 spotkań w fazie zasadniczej sezonu, w tym czasie wszystko może się zdarzyć. Jeśli jednak Lech ma coś osiągnąć, to dlatego, że go na to stać, bo jest dobrą, wygrywającą drużyną. Trenerowi nie zależy na przypadkowym sukcesie. Nie chce liczyć na czyjeś potknięcie lub inny zbieg okoliczności. Sprawy trzeba trzymać we własnych rękach.