Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Piłkarze Lecha na chorobowym. Dlaczego tak często?

włącz .

W żadnym polskim klubie piłkarze tak często nie leczą urazów jak w Lechu. Zdarzało się to w ubiegłych latach, a kiedy wydawało się, że nastąpił koniec problemów, czołowi zawodnicy znów popadli w kłopoty. Trener Maciej Skorża zapowiedział spotkanie ze sztabem medycznym, omówienie tego zjawiska, dokonanie analizy, by stwierdzić, co jest powodem licznych kontuzji.

Niektórzy piłkarze Lecha popadają w problemy zdrowotne bardzo często – ledwo wyleczą jeden uraz, pojawia się kolejny. Szczególnymi pechowcami są najmłodsi i najzdolniejsi gracze, Dawid Kownacki i Karol Linetty. 17-letni obecnie Dawid wcześnie zadebiutował w pierwszej drużynie, ale rzadko mu się zdarzało być długo do dyspozycji trenera. Jeżeli nie doznawał urazu w klubie, to podczas zgrupowań reprezentacji młodzieżowych. Ostatnio na treningu nie pierwszy raz zerwał więzadła w stawie skokowym, co oznacza dla niego pożegnanie z piłką w 2014 roku. Jak wyliczają media, to już dziewiąty uraz utalentowanego piłkarza.

Zdrowotne kłopoty Karola Linettego wynikają w części z jego sposobu gry. To piłkarz ambitny, walczący, w każdym meczu daje z siebie wszystko, nigdy nie odpuszcza. Tocząc zacięte pojedynki łatwo doznać urazów mechanicznych. Ostatnio zmaga się z dolegliwością mięśnia. Przypadłości tej nabawił się podczas meczu reprezentacji narodowej, a wystarczyło mu pojawić się na boisku na ostatnie 5 minut. Na szczęście wychodzi już z problemów. Trener Lecha nie wykluczył, że młody zawodnik znajdzie się w „osiemnastce” na mecz przeciwko Wiśle.

Niektórzy piłkarze Lecha przeżywają najtrudniejszy okres w swej karierze. Vojo Ubiparip nie grał rok. Leczył zerwane więzadła w stawie kolanowym, wrócił na boiska, popisał się hat trickiem w pierwszym meczu ligowym nowego sezonu, ale potem zmagał się z dolegliwościami mięśni łydek. Ostatnio, po wizycie w Serbii, gdzie przez kilka dni leczył się u znanej tamtejszej terapeutki, czuje się dobrze i być może w tym roku jeszcze pojawi się na boisku. Kończy się też gehenna Kebby Ceesaya, wiosną pokaże się w drużynie po bardzo długiej nieobecności.

Lista pechowców w Lechu jest długa, niewielu zawodników długo cieszy się pełnym zdrowiem. Co ciekawe, częste urazy występują niezależnie od tego, kto prowadzi tę drużynę. Maciej Skorża jest tym faktem zdziwiony. – W poprzednich moich klubach tylko raz zdarzyły się masowe urazy. To było w Wiśle, gdy zwiększyliśmy natężenie treningów, a najstarsi zawodnicy skarżyli się w związku z tym na dolegliwości mięśni. Obecna sytuacja jest niewytłumaczalna, nie wynika ze sposobu trenowania, musimy to zbadać – mówi trener Lecha.