Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Wiosna będzie Lecha?

włącz .

Trener Maciej Skorża twierdzi, że nie może już doczekać się zimowych obozów przygotowawczych, podczas których będzie miał dużo czasu na wyeliminowanie największych braków w grze Lecha. Nie wie jednak, w jakim składzie jego drużyna rozpocznie decydującą fazę rozgrywek.

Piłkarzy Lecha czekają dwa obozy przygotowawcze. Następuje zmiana w stosunku do tego, co miało miejsce w latach ubiegłych, gdy jedno zgrupowanie odbywało się w surowych polskich warunkach, dopiero drugie w ciepłych krajach (zwykle w Hiszpanii), gdzie można korzystać z zielonych boisk. Teraz piłkarze dwukrotnie pojadą do tureckiego Belek, choć za każdym razem, dla odmiany, zamieszkają w innym ośrodku.

Ostatni mecz w tym roku, przeciwko Lechii Gdańsk na własnym stadionie, Lech rozegra 13 grudnia. Dzień później piłkarze wyjadą na urlopy, by zebrać się w Poznaniu 5 stycznia, przejść badania lekarskie, potrenować kilka dni na własnych obiektach (głównie pod dachem). 11 stycznia wyjadą na pierwszy, 10-dniowy obóz do Belek, gdzie rozegrają dwa sparingi z nieznanymi jeszcze drużynami. Do Poznania wrócą na cztery dni, by 26 stycznia wyruszyć na drugie zgrupowanie. Mają wtedy rozegrać 4-5 spotkań kontrolnych z zespołami także trenującymi w Turcji.

Dlaczego piłkarze spędzą kilka dni w podróży zamiast pojechać do Turcji na cały miesiąc? Trener Skorża twierdzi, że byłaby to zbyt duża, trudna do przeżycia dawka. Piłkarze mieliby prawo poczuć zmęczenie swoim towarzystwem. Pierwszy obóz będzie zresztą ciężki do przeżycia, piłkarze muszą naładować akumulatory na cały rok. – Najważniejsze, że mamy to, na czym nam zależało, czyli całe przygotowania na zielonych boiskach – cieszy się trener Lecha.

Twierdzi, że Lechowi dużo brakuje do tego, by być drużyną gotową. Trzeba wiele jeszcze poprawić, by wejść na wyższy poziom. Do tej pory udało się poprawić jeden element w grze zespołu – szybkie przejście do ataku, rozegranie piłki w ofensywie, błyskawiczne stwarzanie sobie dobrych okazji bramkowych. To może imponować. Tyle, że słaba skuteczność nie pozwala strzelić kilku bramek ustawiających mecz. Lech coś strzela, ale na wyjazdach trudno mu dowieźć korzystny wynik do końca. Drużynie brakuje pewności siebie. I nie ma się co dziwić, przeżyła niedawno wydarzenia traumatyczne. Słaba odporność powoduje, że zawodnicy popełniają brzemienne w skutki błędy – spóźniają się z kryciem, wybijają piłki byle jak, bezsensownie faulują narażając się na stratę goli po stałych fragmentach.

Maciej Skorża zdaje sobie sprawę, że drużyna nie potrafi utrzymać gry na wysokim poziomie przez całe spotkanie. Szwankuje skuteczność i umiejętność utrzymania się przy piłce. Zawodzi sztuka przechodzenia z fazy ataku do defensywy. – W przerwie rozgrywek dużo rzeczy zbudujemy od nowa. Niektóre sprawy idą nam szybciej, inne wolniej. Praca na obozach pozwoli wyeliminować błędy, a pewności siebie nabierzemy odnosząc kolejne zwycięstwa – mówi szkoleniowiec Kolejorza. Tracone w fatalnych okolicznościach punkty na wyjazdach morale drużyny niestety nie poprawiają.

Trener nie wie niestety, w jakim składzie Lech zagra wiosną. Chciałby mieć zawodników poprawiających konkurencję na pozycji defensywnego pomocnika. Kluczowym zawodnikiem ofensywnym powoli staje się Jevtić, ale koncepcję gry w ataku trzeba będzie budować od nowa, gdy Szwajcar zimą wróci do Bazylei. Kibice Lecha mają coraz bardziej dość gry Sadajewa, jednak trener wykazuje dużą cierpliwość, ma do Czeczena zaufanie. Wszystko więc wskazuje na to, że zimą nowy napastnik do klubu nie przyjdzie, trzeba się będzie męczyć z Sadajewem do lata. Nadzieja w tym, że spełnią się przewidywania Macieja Skorży i ten napastnik jeszcze „odpali”.