Lokomotywa nabierze rozpędu?

włącz .

W niedzielę wieczorem przekonamy się, czy ostatnie zwycięstwa Lecha to symptom powrotu do wysokiej formy, tej sprzed wakacji. Wisla to najtrudniejszy przeciwnik, z jakim Lech spotyka się w nowym sezonie, czego Mariusz Rumak nie ukrywa. Drużyny Franciszka Smudy zawsze grają do końca. Ten trener nie znosi półśrodków. Zmusza podopiecznych do pressingu.

Ustawienie z ostatnich meczów, z Hamalainenem na pozycji defensywnego pomocnika, sprawdza się. Drużuyna gra lepiej. Fin twierdzi, że dla niego nie jest to nic nowego i nic złego. Na jego słabszą formę w ostatnich tygodniach wpływa alergia, która latem daje znać o sobie. W miarę upływu czasu problemy te będą ustępować.

Claasen, nowy pomocnik Lecha w Krakowie jeszcze nie zagra, nie uda się załatwić formalności związane z zatwierdzeniem go do gry. Trener cieszy się, że ma do dyspozycji tego zawodnika, szybszego w operowaniu z piłką od Tonewa, grającego wprawdzie prawą nogę, ale potrafiącu grać i na środku, i na obu skrzydłach. Rafał Murawski jest coraz bliższy powrotu do pełnych treningów. Barry Douglas też nie jest w stu procentach do gry.

Wisła nie pioniosła jeszcze w tym sezonie porażki, choć zagrała tylko 4 spotkania, gdy Lech aż 9. Sztab szkoleniowy Lecha analizował grę tego przeciwnika. Zdaniem Mariusza Rumaka, Wisła gra teraz lepiej niż z wysoko przegranym sparingu z Lechem. - Metody trenera Smudy znam i pamiętam, jako trener młodzieży podglądałem zajęcia pierwszej drużyny - mówi Mariusz Rumak. Trener Lecha kilkakrotnie prowadadził Lecha w meczu przeciwko Wiśle, na ogół z dobrymi rezultatami. Obecna Wisła gra inaczej, choć jeszcze nie tak, jak tego oczekuje i do czego dąży Franciszek Smuda. Lech dopiero próbuje grać tak, jak wiosną.