Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Keita wygrał Lechowi mecz

włącz .

Zapowiadało się kolejne smutne niedzielne popołudnie, ale jeden fantastyczny strzał wszystko zmienił. Wydawało się, że Lech nie potrafi pokonać pochodzącego Pleszewa Sergiusza Prusaka, bo w słabej formie są zawodnicy nadający zwykle ton ofensywie – Jevtić, Pawłowski, Lovrencsics. W 81 minucie Keita nie bardzo wiedział, co zrobić z piłką, więc uderzył z ponad 30 metrów. Lepszej decyzji podjąć nie mógł.

Mocno rozczarował się każdy, kto liczył, że Lech rozjedzie kolejnego przeciwnika. Tym razem nie pokazał w ofensywie żadnej siły. Wróciła gra statyczna, bez przyspieszeń i wymiany pozycji. Trener Jurij Szatałow mądrze ustawił swoją drużynę. Zaryglowała środek pola i strefę przed własną bramką, więc Lech był bezradny i bił głową w mur jak za "najlepszych" czasów.

Górnik potrafił bardzo dobrze wychodzić spod presji, inicjować ataki skrzydłami, przechwytywać piłki. Pewnie grała obrona, środkiem boiska rządził dobrze znany w Wielkopolsce „wieczny talent” Filip Burkhardt. To zespół zgrany, wybiegany, ale grający pechowo. Traci decydujące gole w meczach, w których wcale nie jest gorszy.

Beznadziejnie zagrał Darko Jevtić, który nie pokazał chyba ani jednej dobrej akcji, mnóstwo ich zepsuł, tracił piłkę za piłką. Starał się, jak mógł, ale kompletnie nic mu nie wychodziło. Z równie słabej strony pokazał się grający od początku w ataku Zaur Sadajew. Nie było z niego żadnej korzyści. Lech miał przewagę w posiadaniu piłki, co nie przekładało się na przebieg meczu w żaden sposób. Gdyby Górnik spokojniej i pewniej zagrał w ataku, mógłby wyjść na prowadzenie, bo Lech nie dość, że był bezradny w ofensywie, to jeszcze popełniał błędy w obronie.

Po przerwie Sadajew nie wyszedł już na boisko. Zastąpił go Lovrencsics, który jak zwykle biegał (najczęściej bezproduktywnie) po skrzydle, a do ataku przeszedł Hamalainen, usiłujący sforsować obronę Łęcznej wspólnie z Jevticiem. Grał o wiele lepiej niż Szwajcar, okazji bramkowych jednak nie miał, bo jego drużyny nie było stać na skuteczne i kreatywne rozegranie piłki. Drużyna z Łęcznej kilkakrotnie potrafiła zamknąć Lecha na jego połowie, zmuszać go do biegania za piłką. I kiedy wszystko zmierzało do ponurego końca, na przepiękny strzał zdecydował się Keita. Górnik próbował odrobić straty, a Lech stwarzał mu ku temu szanse, ale gości nie było stać na skuteczny strzał.

Lech Poznań – Górnik Łęczna 1:0 (0:0)

Bramka: 1:0 Keita (81)

Widzów: 14 882

Sędzia: Szymon Marciniak (Płock)

Żółte kartki: Hamalainen - Nowak, Bożok

Lech: Maciej Gostomski - Tomasz Kędziora, Hubert Wołąkiewicz, Marcin Kamiński, Luis Henriquez - Łukasz Trałka, Karol Linetty - Darko Jevtić (67. Dawid Kownacki), Kasper Hamalainen, Szymon Pawłowski (77. Muhamed Keita) - Zaur Sadajew (46. Gergo Lovrencsics)

Górnik: Sergiusz Prusak - Łukasz Mierzejewski, Maciej Szmatiuk, Tomislav Bożić, Patrik Mraz - Łukasz Bielak, Tomasz Nowak - Grzegorz Bonin (75. Shpetim Hasani), Filip Burkhardt, Miroslav Bożok (75. Sebastian Szałachowski) - Fedor Cernych.