Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Kibice zobaczą mecz z Szachtiorem. Na własne oczy

włącz .

Wojewoda wielkopolski, na wniosek władz klubu, zmniejszył karę nałożoną za protest kibiców podczas ostatniego meczu w ubiegłym sezonie. Zamiast pięciu meczów ligowych i trzech pucharowych, trybuny będą zamknięte tylko na dwa mecze ligowe i jeden pucharowy. Ta druga kara została odcierpiana podczas starcia z Gandzasarem, więc w czwartek na mecz mogą przyjść wszyscy chętni.

Ból zębów trochę mniejszy. Lech czyni postępy

włącz .

W niedzielę kolejna weryfikacja – mecz przeciwko Cracovii. Trener Lecha cieszy się, że zespół gra coraz lepiej. To jednak nie jest jeszcze poziom z czasów, gdy sam był zawodnikiem. Największy problem występuje w defensywie. Obecni obrońcy nigdy nie zagrają jak Bosacki z Arboledą, Djurdjecić z Henriquezem, czy Kikut z Wojtkowiakiem.

W trzeciej rundzie KRC Genk

włącz .

Najpierw trzeba zmierzyć się z Szachtiorem Soligorsk. Pierwszy mecz w czwartek na Białorusi, tydzień później rewanż na pustym stadionie przy Bułgarskiej. Jeśli uda się awansować, przeciwnikiem Lecha w trzeciej rundzie będzie KRC Genk, piąta drużyna ligi belgijskiej. Wcześniej musi ona wyeliminować ekipę z Luksemburga, CS Fola Esch, ale to wydaje się formalnością.

Portugalska jakość Lecha

włącz .

Lech na Białorusi grał dużo lepiej niż w Armenii, szczególnie w pierwszej połowie, można więc było mieć nadzieję na dobry wynik. Gytkjaer trafił nawet piłką w słupek. Po przerwie, za sprawą beznadziejnej obrony, Kolejorz łatwo stracił gola. Szło mu coraz gorzej, więc wydawało się, że nie stać go na wyrównanie. Od czego jednak portugalskie nabytki. Błysk klasy Tiby i Amarala wystarczył do zdobycia gola dającego duże szanse na awans. Kolejna bramka w końcówce.

Tiba dał Lechowi zwycięstwo

włącz .

Wiemy, że za wysoką jakość trzeba dobrze zapłacić. Wiemy też, jak dużo może kosztować kunktatorstwo. Po uzyskaniu na początku meczu prowadzenia słabnący Lech grał zachowawczo, na przetrwanie. Stracił gola, był bliski straty nawet jednego punktu. Wtedy strzałem z serii „stadiony świata” zwycięstwo uratował mu Pedro Tiba, za którego klub zapłacił milion euro. Udany ligowy debiut trenera Djurdjevicia, wciąż mu jednak brakuje solidnych piłkarzy.