Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Krzysztof Kotorowski: Nie leniuchujemy

włącz .

Czy liczysz swoje występy w barwach Lecha?

– Nie, nie liczę. Ale wiem, że jest ich coraz więcej, że jestem najdłużej grającym bramkarzem Kolejorza, a ścigający mnie peleton ma coraz większą stratę. To cieszy, ale nie jest najważniejsze. Liczą się tylko zwycięstwa Lecha Poznań.

W Lechu czekają na powrót nieobecnych

włącz .

Niewielu piłkarzy ma do dyspozycji trener Mariusz Rumak przygotowujący zespół do trudnego i ważnego wyjazdowego meczu ze Śląskiem Wrocław. Nie dość, że kilku podstawowych piłkarzy ciągle leczy kontuzje, to inni wyjechali na mecze swoich reprezentacji. Jakby tego było mało, ostatnio urazów nabawili się także Szymon Pawłowski i Mateusz Możdżeń, na dolegliwość skarżył się Hubert Wołąkiewicz. Z zawodników uczestniczących we wtorkowym treningu z trudem udałoby się sklecić jedną drużynę.

Jeden stadion, jeden mecz, różne oceny

włącz .

Mecz Lecha z Zawiszą Bydgoszcz nie stał na wysokim poziomie piłkarskim, był jednak emocjonujący, wynik ważył się do ostatnich sekund. Dzięki kibicom był też pięknym widowiskiem. Ekipa fanów z Bydgoszczy pokazała się z bardzo dobrej strony. Była głośna, zorganizowana, aktywna przez cały mecz. Kibice Kolejorza zachowywali się tak, jak zawsze - zachęcali piłkarzy do dobrej gry mocnym dopingiem. I tylko te komunikaty wygłaszane przez spikera i wyświetlane ma telebimach, ostrzegające nie wiadomo przed czym…

UEFA ukarała Lecha. Mogło być znacznie gorzej

włącz .

5 tysięcy euro kary i zamknięcie II trybuny na najbliższy mecz eliminacyjny europejskich pucharów – na tyle UEFA wycenia wywieszenie transparentu podczas meczu z Żaligirisem. Mówiło się, że Lechowi grozi znacznie wyższa grzywna i zamknięcie całego stadionu na co najmniej jeden mecz. Federacja zgodziła się ostatecznie, że umieszczone na transparencie obraźliwe hasło nie było przejawem rasizmu. UEFA nie znalazła też powodów do ukarania klubu za brak reakcji służb porządkowych.

Lech szczęśliwie pokonał słabego Zawiszę

włącz .

Ślub Luisa Henriqueza kosztował jego kolegów z drużyny i kibiców Lecha dużo nerwów. Obrońca uczcił zawarty dzień wcześniej związek małżeński bramką, co ucieszyło go tak bardzo, że zdjął koszulkę wiedząc, że zobaczy za to żółtą kartkę. Po przerwie ujrzał jeszcze jedną i osłabił zespół. Lechowi szczęśliwie udało się przetrwać szturm ligowego „potentata” i szczęśliwie zwyciężając 3:2 awansować z 11. miejsca w tabeli aż na 5.