Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Obiecują zmazać plamę

włącz .

Nastrój w drużynie Lecha po szczecińskim blamażu nie jest radosny, ale piłkarze zdają sobie sprawę, że nie pozostaje im teraz nic innego, jak zrehabilitować się w najbliższym meczu – sobotnim przeciwko Piastowi Gliwice. Trener twierdzi, że nie wie jeszcze, jaki skład będzie tym razem bronił honoru Kolejorza, ale wszystko wskazuje, że zagrają: Gostomski – Możdżeń, Arajuuri (Arboleda), Kamiński, Duglas – Trałka, Linetty – Lovrencsics, Hamalainen, Pawłowski – Teodorczyk.

Pożegnaliśmy doktora Danielewicza

włącz .

Przez kilkanaście lat był lekarzem drużyny Lecha. Akurat były to najlepsze lata w dziejach klubu, gdy zaczął zdobywać mistrzowskie tytułu, wznosić Puchar Polski, a w europejskich pucharach mierzył się z potęgami światowego futbolu. Doktora Jerzego Danielewicza można uznać współtwórcą tamtych sukcesów. Cieszył się opinią bardzo dobrego i sumiennego lekarza. Sprawował codzienną opiekę nad piłkarzami, leczył ich, kierował do specjalistów.

Żegnaj Doktorze Jurku!

włącz .

Od 21 lutego 2014 roku, czyli od dwóch dni nie ma wśród nas doktora Jerzego Danielewicza. Piłkarze poznańskiego Lecha, kierownictwo Kolejowego Klubu Sportowego i sztab szkoleniowy, a także kibice dobrze pamiętają Go z drugiej połowy lat siedemdziesiątych, kiedy pojawił się w Poznaniu trener Jerzy Kopa, osiemdziesiątych i potem początku lat dziewięćdziesiątych minionego wieku. Był lekarzem futbolistów. Rzetelnym, konkretnym chirurgiem, który trafił do nich z dobrze notowanego kolejowego szpitala przy Orzeszkowej. Był też świadkiem narodzin wielkiego Lecha: zdobycia w 1982  roku  pierwszego Pucharu Polski, w 1983 roku pierwszego tytułu mistrzowskiego, w 1984 r. jedynego dubletu (mistrzostwo i Puchar Polski), w 1988 r. trzeciego zwycięstwa w finale PP plus mistrzowskich tytułów w 1990, 1992 i 1993 roku. Czyli – co tu dużo mówić - najwspanialszego okresu w dziejach kolejowego klubu.

Krajobraz po klęsce

włącz .

„Musimy z tego wyciągnąć wnioski” to ulubione powiedzenie piłkarzy i sztabu szkoleniowego Lecha. Ostatnio jest w użyciu jeszcze częściej niż zwykle. Władz klubu to nie dotyczy, nad klęską w Szczecinie przejdą do porządku dziennego. Trener Mariusz Rumak twierdzi, że strata pięciu bramek w jednym meczu wyczerpała limit pecha i sobotnie spotkanie z Piastem musi wyglądać inaczej, i to od pierwszej minuty.

Historyczny blamaż Lecha. 1:5 w Szczecinie

włącz .

Jeszcze jest czas. Okienko transferowe ciągle otwarte. Można przestać opowiadać bajki o „prawdopodobnie najlepszym składzie w Polsce” i sprowadzić na Bułgarską napastnika co najmniej równie dobrego, jak Bartek Ślusarski. Pogoń pokazała Lechowi, jaka jest różnica między drużyną mającą prawdziwego napastnika i taką, która udaje, że występuje w pełnym składzie. Po kompromitujących wydarzeniach w Wilnie i w Legnicy wydawało się, że większego wstydu nie będzie. A jednak chłopców Mariusza Rumaka stać na jeszcze ciekawsze wyczyny. Strach myśleć, co nam jeszcze zgotują.