Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Lech wraca do równowagi

włącz .

Po trzech dniach ciężkich treningów piłkarze Lecha w piątkowy ranek uczestniczyli w zajęciach mających ich zrelaksować. Było dużo rozciągania się, zabawy z piłką, gry w „siatko nogę”. Tym razem zabrakło piłkarzy z rezerw przygotowujących się do trzecioligowego meczu. Trenerzy Lecha dostrzegają w zespole bojowy duch i są dobrej myśli przed wyjazdem w przyszłym tygodniu do Białegostoku.

W treningach Lecha w dalszym ciągu bierze udział niewielu piłkarzy. Kilku z nich przebywa na zgrupowaniach swych reprezentacji, niektórzy – jak Darko Jevtić – mają za sobą występy w barwach narodowych. Kilku zawodników Lecha wciąż leczy kontuzje. Z kolegami ćwiczył Hubert Wołąkiewicz, a Łukasz Trałka biegał w tym czasie wokół boiska. Jest szansa, że obaj w pełni wykurują się przed meczem z Jagiellonią, podobnie jak Luis Henriquez i Barry Douglas. Nie może na to liczyć leczący zerwanie więzadła w stawie skokowych Karol Linetty.
Asystent trenera Tomasz Rząsa twierdzi, że powoływanie zawodników Lecha do reprezentacji jest dla klubu chwalebne, ale komplikuje przygotowania do następnego meczu, szczególnie w tak nietypowej sytuacji – po zmianie sztabu szkoleniowego. – W ostatnich dniach mieliśmy odprawy zawodnikami, spotykaliśmy się z nimi indywidualnie. Popracowaliśmy nad motoryką, nad elementami taktycznymi, bo w najbliższym czasie będziemy chcieli wprowadzać zmiany w tym aspekcie, ale potrzebujemy do tego większej liczby piłkarzy. Najpierw każdy nowy element wdrożymy na treningach, potem musi się to przekładać na grę w meczach – mówi były reprezentant kraju.
Trenerzy pracują też nad sferą mentalną piłkarzy. – Dobrą stroną tego, że tak wielu z nich wyjechało jest to, że można poświęcić większą uwagę pozostałym, spróbować do nich dotrzeć. Widzimy, że zawodnicy dobrze zareagowali na nowe treningi, a nie były one lekkie, kosztowały ich dużo energii. Atmosfera w drużynie jest lepsza niż na początku tygodnia – ocenia Tomasz Rząsa. Twierdzi, że nowy sztab szkoleniowy ma pomysł na grę Lecha. Mecz z Jagiellonią będzie nietypowy, bo to okazja do wdrożenia zmian w taktyce, obserwacji piłkarzy w akcji, ale konieczne jest też wywalczenie zwycięstwa. – Jesteśmy w Lechu Poznań, a ta drużyna zawsze walczy o pełną pulę, u siebie i nawy jazdach – podkreślił asystent trenera.
Krzysztof Kotorowski, najbardziej doświadczony piłkarz Lecha zapewnia, że zmiany w klubie drużyna przyjęła pozytywnie. – Nie możemy przećwiczyć wszystkiego, co trenerzy chcieliby wprowadzić, bo jesteśmy w okrojonym składzie – przypomina. Zapewnia, że choć nowy trener bramkarzy na równi stawia wszystkich podopiecznych, to on nie boi się rywalizacji. – Jestem gotowy do gry choćby i w tej chwili, nie wyobrażam sobie, by trener na mnie nie postawił, ale wszystko jest możliwe – mówi „Kotor”. Cieszy się, że w meczu z Cracovią wrócił doping kibiców, ale żałuje, że nie udało się ostatniego spotkania wygrać.
Maciej Wilusz też uważa, że to, co najgorsze, drużyna ma za sobą. Także on czuje się coraz lepiej i pewniej. Mocno pracuje, by stanowić pewny punkt zespołu. – Treningi były bardzo intensywne, trenerzy zwracali uwagę na każdy szczegół. Trwa rywalizacja w zespole, zawodnicy wracają po kontuzjach. Czujemy stabilizację po ostatnich zawirowaniach. Wiemy, że czeka nas praca długofalowa. Ten okres, gdy jest przerwa w lidze, staramy się jak najlepiej wykorzystać – mówi obrońca Lecha.