Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Lech potrafi sprzedawać piłkarzy. Ale kibice oczekują czegoś innego

włącz .

Wszystko wskazuje, że mecz przeciwko Pogoni był ostatnim Łukasza Teodorczyka w barwach Lecha. Czołowy napastnik ekstraklasy, jak się wydaje, za chwilę zmieni klub, prawdopodobnie na Dynamo Kijów. Nieoficjalnie się mówi, że Lech otrzyma 4 miliony euro. Ponieważ przepadły pieniądze, jakie można było zarobić w Lidze Europy, transfer "Teo" może Lecha uratować.

O odejściu napastnika mówiło się jeszcze przed otwarciem okienka transferowego. Prawdopodobne wydawało się wytransferowanie go do klubu z Niemiec. Początkowo miał to być RB Lipsk, wschodząca potęga, póki co grająca w drugiej Bundeslidze. Kiedy były realne szanse na awans do fazy grupowej Ligi Europy, władzom Lecha nie spieszyło się do sprzedania napastnika. Blamaż w meczach ze Stjarnan wszystko zmienił. Teraz potrzebny jest skład tylko na polską ligę, a jeszcze bardziej potrzebna jest kasa.

W ostatnich latach Lech zarobił dobre, liczone w dziesiątkach milionów zł pieniądze na sprzedaży swoich piłkarzy. Rafał Murawski, Robert Lewandowski, Artjom Rudniew, Aleksandar Tonew, teraz Łukasz Teodorczyk – to przykłady, które w innych klubach budzą zazdrość. Dla Śląska jeden taki transfer byłby prawdziwym wybawieniem, można byłoby zwolnić wrocławskich podatników z obowiązku finansowania klubu, który nijak nie może zdobyć popularności, jego mecze na ogromnym stadionie ogląda garstka widzów.

Lech potrafi zarabiać na piłkarzach, ale nie potrafi tego, na czym najbardziej zależy kibicom – zbudować mocnej drużyny. A może tego nie chce, bo w klubie nie widać wielkiego parcia na sukcesy. W ten sposób oczekiwania kibiców i właścicieli rozchodzą się. Kibicom marzą się historyczne triumfy, tymczasem właściciel klubu traktuje pierwszą drużynę jako okno wystawowe. Do Lecha trafiają głównie tacy zawodnicy, którzy kosztują nic lub niewiele, ale na których można dobrze zarobić. Kibice nie mają nic przeciwko temu, by klub zarabiał, ale nie chcą, by był to priorytet. Kilka lat temu cieszyli się grą drużyny, która nie ma w kraju konkurencji i potrafi stawić czoła europejskim potęgom. Potem władzę w klubie objęli miłośnicy szkoleniowego geniuszu Jose Mari Bakero. To był koniec marzeń o podboju świata.

Po sprzedaży Teodorczyka do Lecha ma przyjść nowy napastnik. Dobrze by było, gdyby był to ktoś, kto od razu wniesie do zespołu nową jakość, ale lepiej się nie łudzić. Takich piłkarzy nie pozyskuje się w ostatnich dniach okienka transferowego, niemal z łapanki. Raczej przyjdzie tu gracz młody, który może się wypromować i po roku lub dwóch zasilić budżet jeszcze jedną okrągła sumką.

Kibiców boli takie podejście. Widzą, że w klubie aż roi się od dobrze opłacanych dyrektorów, ale brakuje tego najważniejszego – sportowego. Człowieka z doświadczeniem, wyczuciem, wiedzą, znającego się na budowaniu mocnego zespołu. Takiego tu nie zatrudnią, bo po co sobie psuć zabawę w wielki futbol.

Józef Djaczenko