Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Najpiękniejsze jest to, co proste

włącz .

Nie potrzeba wielkich sukcesów, by ludzie chcieli przychodzić na stadion. Nie potrzeba też do tego skomplikowanych odpraw taktycznych, szachowania rywali, zabijania gry. Wprost przeciwnie. Im prostsza, bardziej widowiskowa gra, tym większym cieszy się uznaniem. Futbol ma dawać radość. Taką, jaka od początku sezonu narasta w kibicach Lecha.

Trener Lecha prosi, by nie sięgać do przeszłości, nie porównywać. Liczy się dla niego to, co zaczyna się teraz. A zaczyna się wreszcie dziać dobrze. Kolejorz z poprzednich sezonów i obecny to inne drużyny. Wcześniej też byli tu Jevtić, Tiba, Amaral, Gytkjaer, też postępy robili Gumny i Jóźwiak. Ludzie ci sami, ale nie tacy sami. Właśnie na tym, a nie pożegnaniu niechcianych zawodników i sprowadzeniu kilku nowych polega rewolucja w drużynie.

Nawałka i jego poprzednicy też stawiali na młodzież, też mieli własne pomysły, ale nic im z tego nie wychodziło. Mówiło się o braku mentalności zwycięzców, o słabości psychicznej. Żurawiowi wystarczyły tygodnie, by zmienić nie piłkarzy, ale to, co najważniejsze, czyli ich nastawienie. Przeorientował drużynę. Ani nie nauczył jej grać w piłkę, ani nie wdrożył genialnej taktyki. Po prostu spowodował, że ma pod opieką odmienionych ludzi.

Wiele lat spędził w Bundeslidze. Poznał futbolowe osobowości. Ludzi z pomysłem, z wizją. Prochu nie wymyślił, zadbał jedynie, by jego podopieczni grali z polotem, z radością, do przodu. Dziś zachodzimy w głowę – dlaczego tego nie było tu wcześniej? Skoro to takie proste, to dlaczego okazało się tak trudne? Odpowiedź jest oczywista. Nie tylko w futbolu, ale właściwie wszędzie najlepsze, najciekawsze, najbardziej pożyteczne jest to, co najprostsze, co wydaje się przychodzić naturalnie, prawie bez wysiłku. Trzeba tylko umieć po to sięgnąć.

Do doskonałości w tym, co trener wdraża, bardzo jeszcze daleko. Nie tylko młodzieży nie udaje się zachować przez 90 minut pełnej koncentracji. Strata gola w Łodzi nastąpiła po nonszalanckim zagraniu van der Harta. Poczuł się tak pewnie, że uznał, iż wystarczy kopnąć piłkę w stronę kolegów, a ona sama z siebie trafi tam, gdzie powinna, omijając nogi przeciwników. Przepiękny rajd Tiby skrajem boiska w ostatnich minutach, wygranie fizycznej walki z rywalem, znakomite podanie do Tomczyka nie przyniosło gola, choć powinno. Młody napastnik zagrał po partacku, nie opanował łatwej piłki, kolejna szansa zamknięcia meczu przepadła.

W drugiej połowie łódzkiego meczu gospodarze grali coraz lepiej, napędzali się, a z Lecha ktoś spuścił powietrze. Desperacko walczył o przetrwanie wracając do zachowań z poprzednich sezonów, wybijając piłkę na oślep. Czy to kwestia braku sił? Chyba nie, skoro w końcówce poprzedniego meczu stać go było na błyskawiczne wyprowadzanie ataków, a zawodnik z piłką przy nodze miał kilka możliwości jej rozegrania. Teraz Lechici chowali się za rywali, unikali gry, a wystarczyłyby dwa-trzy podania, by pogrążyć ŁKS skuteczną kontrą.

Mankamentów w grze nie brakuje. Zanim młodzież zacznie robić widoczne postępy i wygryzie starszych kolegów, niejedno sknoci. Jest nad czym pracować. Najważniejsze, że kierunek jest dobry, widać sens w tym, czego pod wodzą trenera dokonuje zespół. Poprzedni maniacko troszczył się o detale, a kompletnie nie radził sobie z tym, co podstawowe. Na troskę o detale przyszedł czas teraz. Perspektywy są ciekawe. W piątek na stadion z pewnością przyjdzie więcej niż 16 tysięcy kibiców. Być może nawet dużo więcej. Nie wolno ich zawieść.

Za nami dopiero pierwsze mecze i nikt nie przewidzi, jak potoczą się rozgrywki. Liga jest wyrównana, ale dramatycznie słaba, co widać po pucharowych wynikach. Wiemy, że beniaminkowie wnieśli do niej świeżość i że do drużyn walczących o czołowe lokaty dołączy Pogoń dobrze wykorzystująca pomysły i osobowość swego trenera. Jeżeli coś nas niepokoi, to perspektywa wyrzucenia z Legii obecnego trenera. Istnieje ryzyko, że nowemu uda się wykorzystać potencjał piłkarzy. W Poznaniu mamy zresztą poważniejsze troski, bo choć bardzo byśmy tego chcieli, to nie mamy gwarancji, że Lech zawsze już będzie kroczył właściwą drogą.

Józef Djaczenko