Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Rewolucja czy zmiana kilku piłkarzy?

włącz .

Wszyscy wiemy, że tak dłużej być nie może. Zmiany są konieczne. O ile jednak wszyscy, którym dobro klubu leży na sercu chcą, by były możliwie głębokie, to ludzie, od których najwięcej zależy chcą trwać jak najdłużej markując przemiany, wymieniając kilku piłkarzy i ogłaszając nadejście nowych czasów.

Rok temu Lech zaczynał fazę dodatkową jako lider, z korzystnym rozkładem gier, z wszystkimi kartami w ręku. Przegrał sromotnie prawie wszystko, skompromitował się. Wydawało się, że rewolucja w klubie jest nieuchronna, że władzę obejmą osoby kompetentne. Nic z tego. Ludzie mali egoistycznie posłużyli się Ivanem Djurdjeviciem niszcząc mu karierę zanim się zaczęła.

Już ten fakt zasługuje na potępienie, a takich decyzji w ostatnich latach podjęto tu niemało, czego skutki są opłakane. Mija rok i co się zmieniło w klubie? Właściwie nic. Tyle, że do fazy dodatkowej Lech przystępuje jako drużyna przegrana, bez przyszłości. W tej sytuacji mówienie, że właśnie zaczyna się budowa nowego zespołu, jest wielką ściemą. Nic się nie zaczyna. Przyszłość nie tylko zespołu, ale i klubu wisi na włosku. Jest tylko jeden wybór. Albo autentyczna rewolucja, albo próba trwania w skompromitowanym układzie.

Byli w tym kraju tacy, co chcieli reformować komunizm. Naprawiali to, co z gruntu jest złe, patologiczne i oprócz władzy nikomu nie służy. Kraj zmienił się, otrzymał prawdziwe szanse na rozwój dopiero po upadku komunizmu. Podobnie jest z Lechem. Nie wystarczy skierować do pierwszej drużyny kilku wychowanków, sprowadzić kilku nowych graczy, pożegnać tych, których kontrakty dobiegły końca i ogłosić nadejście nowej ery. Nikt tego nie kupi.

Ostatnio trwają spekulacje na temat liczy piłkarzy, którzy z Lecha odejdą. Dyskutuje się też o tych, którzy ich zastąpią, którzy wrócą z wypożyczeń, którzy na stałe przeniosą się z rezerw do pierwszej drużyny. Takie ruchy są konieczne, tak buduje się nowy zespół. Budowa domu też polega na układaniu cegieł, laniu betonu, montowaniu stropów. Jednak w jednym i drugim przypadku niezbędny jest plan. Ktoś za to musi odpowiadać, podpisać się pod projektem.

W Lechu kogoś takiego nie widać. Wiemy, kto odpowiada za skauting, kto jeździ po Europie obserwując różne ligi, kto wykorzystuje znajomość piłkarskiego rynku w różnych krajach. W ten sposób można wyselekcjonować ciekawych piłkarzy, tak jak wybiera się materiały potrzebne do postawienia budynku. Najważniejsze pytanie brzmi: kto z tego tworzywa skonstruuje zespół? To jest najtrudniejsza część zadania, wymagająca pomysłu, doświadczenia, wyobraźni, znajomości ludzkiej psychiki. Rezygnacja z tych walorów, „wzbogacona” akceptowaniem porażek, legła u podstaw nie tylko obecnego kryzysu, ale i wszystkich poprzednich.

Lech Poznań nie jest już klubem, jakim był kilka lat temu. Udawanie, że się tego nie dostrzega, to droga donikąd. Nikt nie nabierze się na markowanie zmian. Ludzie czekają na prawdziwe ruchy, a nie na ogłoszenie, którzy piłkarze odejdą, a którzy będą tworzyć drużynę mającą odnieść sukces w kolejnych rozgrywkach. Reformowanie obecnego układu to zabawa na krótką metę. To recepta na kolejne kryzysy, na organizowanie meczów przy pustych trybunach. Bez emocji, bez kibiców klub nie przetrwa. Kto próbował bawić się w wielki futbol w głuszy powinien zdawać sobie z tego sprawę.

Józef Djaczenko