Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Nowe życie starego Kolejorza

włącz .

Ani się obejrzymy, a sezon piłkarski wystartuje i szybko się rozkręci. Piłkarze Lecha mocno trenowali, podczas sparingów sprawiali wrażenie zmęczonych. Pewne jest, że w pierwszym meczu zobaczymy dokładnie tych zawodników, co grali w Opalenicy przeciwko Warcie, a potem Hapoelowi Beer Szewa. Drużyna, której obowiązkiem jest zmyć hańbę poprzednich sezonów, musi być dużo silniejsza. Z pewnością będzie, ale nie wiemy kiedy zyska kształt ostateczny.

Do tej pory Lech pozyskał jednego piłkarza, którego bez wątpliwości można określić jako klasowy. To nie znaczy, że Pedro Tiba natychmiast zostanie gwiazdą Kolejorza. Futbol jest nieprzewidywalny, dlatego dyrektorem sportowym, człowiekiem odpowiadającym za kształt drużyny nie może być ktokolwiek. Liczy się wyczucie, doświadczenie, dzięki którym ryzyko transferowych pomyłek można zminimalizować. Jeżeli warty milion euro Portugalczyk zagra na takim poziomie, jak w ojczyźnie, ma szanse zawojować polską ligę.

Lechowi zależy na transferze Carlitosa. Nie tylko Lechowi. Także Wisła będąca w nieciekawej sytuacji finansowej jest tym zainteresowana i po dobrym sezonie Hiszpana spogląda na tego zawodnika niczym na pieniądze, dzięki którym może złapać oddech. Tak się krakowianom porobiło. Na początku stulecia to Lech był w fatalnej sytuacji. Ratował się sprzedażą takich piłkarzy, jak Maciej Żurawski, a Wisła bez zmrużenia oka płaciła za każdego gracza wyrastającego ponad ligową przeciętność. Nic nie jest dane na wieki…

Wydawałoby się, że w takiej sytuacji przeprowadzka Carlitosa do Poznania jest oczywista. Problem tylko w tym, że i on ma coś w tej sprawie do powiedzenia, a zainteresowany jest głównie powrotem do słonecznej, cywilizowanej futbolowo ojczyzny. Być może zechce pomęczyć się jeszcze chwilę w Krakowie i odejść jako gracz wolny tam, gdzie chce. Ivan Djurdjević powiedział niedawno, że do Lecha przyjdą tylko tacy piłkarze, którzy są przekonani, że nie marzą o niczym innym, jak o umieraniu za ten klub. Carlitos to nie taki człowiek. W Wiśle widzi obecnego, a w Lechu potencjalnego pracodawcę. Jego przyjście na Bułgarską nie jest niemożliwe, ale szanse na to oddalają się.

Jeśli nie on, to do drużyny musi dołączyć inny klasowy napastnik. Grając (oby jak najdłużej) na trzech frontach Lech nie może zostać z Gytkjaerem i młodzieżą – Tomczykiem i czyniącym wielkie postępy Sobolem, którego Ivan widzi w pierwszej drużynie. Nie obejdzie się też bez defensywnego pomocnika. Cywka występujący w sparingu na tej pozycji nie zachwycił. Wszystko wskazuje, że problemy w defensywie rozwiąże De Marco. Poprzedni trener zesłał go do rezerw. Zdaniem nowego – niesłusznie. Gra Vernona w sparingach pozwala przyznać rację Ivanowi. Argentyńczyk spisywał się bez zarzutu. Jest zresztą młody, można liczyć na jego rozwój.

Nowi piłkarze z pewnością do Lecha dołączą, ale wybiec w lipcu na boisko prawdopodobnie nie zdążą. Trener Ivan woli poczekać, ale mieć skład wartościowy. Jednak z tym zwlekaniem nie ma co przesadzać. Opieszałość może kosztować Lecha odpadnięcie z pucharów, stratę ligowych punktów. W drużynie i wokół niej następują przemiany. Trener zmienił zasady, nastawienie, piłkarskiego ducha. Dał zespołowi nowe życie. To ma być wyższa jakość. Klasowi gracze mają proces ten przyspieszyć, a nie opóźnić.

Józef Djaczenko