Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Rzut okiem na ... stracone złudzenia.

włącz .

Pora sobie powiedzieć, że marzenie o zdobyciu mistrzostwa przez Kolejorza w tym sezonie to było tylko piękne złudzenie. Po meczu w Płocku to złudzenie prysło. Owszem, można jeszcze udowadniać, że przy porażce Legii w Białymstoku i trzech zwycięstwach Lecha tytuł będzie nasz. Zgadza się. Matematyka taką szansę daje, ale na boisku nie gra matematyka tylko zespół, a ten takiej szansy nie daje.

Nawet jeśli Legia wyłoży się w Białymstoku, co jest mało prawdopodobne, to i tak trudno uwierzyć, że Lech wygra z Jagą u siebie (typuję remis), pokona Wisłę w Krakowie i na koniec dołoży Legii w Poznaniu (pewnie znowu presja zje drużynę i trenera). Chcąc twardo myśleć o mistrzostwie jasnym było, że mecz w Płocku trzeba wygrać. Pytanie tylko, jak to zrobić, jeśli sytuacji jak na lekarstwo a dwie „setki” koncertowo spartoli Situm i Gytkjoer. Akurat do Duńczyka większych pretensji nie mam, ale do Situma tak. Zagrał kolejny bardzo słaby mecz, a do tego zmarnował najlepszą okazję, jaką miał Lech w tym meczu.

Co by nie powiedzieć, to Lech zagrał słaby mecz. Pierwsza połowa wyglądała nieźle. Druga – Lech, jakiego najczęściej oglądamy i oglądać nie chcemy: bezradny, bez pomysłu, chaotyczny i nieskuteczny. Taka drużyna nie może mówić, że walczy o mistrzostwo. Według trenera Lech grał dobrze, co było widać także z jego zachowania w czasie meczu. Spokojnie obserwował grę. Nie musiał miotać się przy linii i krzyczeć na zawodników, jak to robił Jerzy Brzęczek. Przecież mistrzostwo Polski to tylko problem z eliminacjami do Ligi Mistrzów, co w perspektywie sprzedaży najlepszych zawodników może tylko narazić zespół i trenera na kolejne cięgi. Miejsce na podium gwarantuje przecież dalszą pracę i spokój. Po co się więc denerwować? Z tego zespołu i tak się więcej nie wyciśnie.

Brak pomysłu na grę drużyny widać także w polityce kadrowej trenera. Zdjęcie z boiska napastnika, który jednym zagraniem może zmienić wynik meczu jest pociągnięciem bardzo dziwnym, zwłaszcza, że zastępuje go drugi napastnik, który nie do końca wie, co ma na boisku robić. Uparte trzymanie na boisku Kostewycza, który formy szuka już od jesieni , jest następną zagadką taktyki Bjelicy. Jeśli do tego dodamy nijakiego Situma w pierwszym składzie, to mamy już dość, żeby stwierdzić, że mistrzostwo nie dla Lecha.

O takich trenerach śp. Kazimierz Górski mawiał, że to dobry trener, tylko wyników nie ma. Bjelica dostał zawodników, jakich chciał. Komfort pracy, o jakim w naszej rzeczywistości można pomarzyć i przegrywa wszystko, co można przegrać. Teraz wygląda na to, że przegra znowu walkę o tytuł. Zaufanie kibiców to wspaniała sprawa, tylko jeśli dojdzie do sytuacji, że po ostatnim meczu Legia będzie świętować mistrzostwo na stadionie w Poznaniu, to nie wiem, jak Poznaniacy zniosą takie upokorzenie. Mam nadzieję, że to czarny scenariusz, który się nie sprawdzi, ale wszystko zmierza w tym kierunku.