Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Rzut okiem na... dołek Kolejorza.

włącz .

rzut_okiem02.jpg

Trener Bjelica zaskoczył na konferencji prasowej, kiedy w minutowym komentarzu przyznał, że nie wie, co powiedzieć na temat gry jego zespołu. Nie myślał, że nadal będzie tak źle. Takie słowa trenera budzą niepokój, bo świadczą, że albo trener nie ma porozumienia z zawodnikami, albo popełnił błędy w przygotowaniu do sezonu, albo polityka kadrowa okazała się jednym wielkim niewypałem. Wydaje mi się, że na obecny moment trzy powyższe przyczyny złożyły się na katastrofalną grę Kolejorza, a kwestią dyskusyjną pozostaje określenie ich indywidualnego udziału w tym nieszczęściu.

Najbardziej jednak uderzyło mnie na pomeczowej konferencji we Wrocławiu bijące z postaci trenera poczucie bezradności i głębokiego zawodu z postawy jego zespołu. Nie było widać dotychczasowego optymizmu i wiary, że wykonywana praca musi przynieść efekty. To nie jest dobry zwiastun dla dalszej przyszłości Bjelicy w Poznaniu. Najpierw lekkomyślnie pozbył się najlepszego napastnika ligi pokazując, kto tak naprawdę rządzi w zespole. Potem sprowadził znanych sobie piłkarzy, którzy mieli decydować o obliczu zespołu. Skutki? Robak dalej strzela seryjnie bramki, ale już dla innego klubu, a napastnicy Lecha podpisują tylko listę obecności na boisku.

Jeżeli przy tak dużych zmianach personalnych w drużynie nadal najlepszym na boisku jest Łukasz Trałka, to nasuwa się pytanie: gdzie jest nowa lepsza jakość, którą nowi zawodnicy mieli wnieść do zespołu? Po letnim demontażu linii obrony Lecha obecna defensywa pomimo ciągłych roszad wygląda nader mizernie. Wystarczyła kontuzja Kostewycza i niedyspozycja Gumnego a okazuje, że nie ma ich kim zastąpić. Niby mamy wszechstronnych zawodników typu Dilaver, Situm czy De Marco, ale ich wszechstronność idzie w parze z tragiczną przeciętnością. Na żadnej z przypisanych im pozycji nie potrafią zagrać na wysokim poziomie. Tak więc polityka transferowa okazuje się, jak dotychczas, kolejną wielkąv pomyłką.Dyktatorskie zapędy trenera wobec szatni (rezygnacja z Robaka czy pozbawienie Trałki funkcji kapitana) mogą skutkować wewnętrznymi podziałami i brakiem chemii między nim a drużyną.

Wszystko to nie najlepiej wróży przed prestiżowym meczem z Legią czy kolejnymi potyczkami z mocnymi naszej ligi. Do tego jeszcze dojdzie potencjalna nieobecność Bjelicy na ławce w meczu z Legią za pyskówę we Wrocławiu. Krewki trener dał się sprowokować asystentowi Urbana i za ekspresyjną wymianę poglądów w języku hiszpańskim wyleciał na trybunę. Trochę trudno jest zrozumieć decyzję sędziego, skoro panowie wymieniali poglądy w języku hiszpańskim i jak powiedział to na konferencji trener Urban, nie dotyczyło to osoby sędziego. Fakt jest jednak faktem, że ewentualna nieobecność Bjelicy na ławce w meczu z Legią tylko dla niego nie stanowi problemu. Dla drużyny nie jest to dobre w takim momencie. Tak jak zawodnik powinien unikać kartki, która może osłabić zespół, tak i trener nie powinien zostawiać zespołu w trudnym momencie.