Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Rumak miał rację. Niewiele potrzeba, by wygrać polską ligę

włącz .

Lech słabo rozpoczął ligowy sezon. Grał gorzej niż można się było tego spodziewać. Kilka spotkań w jego wykonaniu było wręcz fatalnych. Po siedmiu kolejkach, mimo straty aż siedmiu punktów znalazł się jednak na czele tabeli, co dowodzi, jak słaba jest polska liga, jak niewiele potrzeba, by ją wygrać. Po prostu inni grali jeszcze słabiej i punktowali jeszcze rzadziej niż Lech. Mistrzostwo Polski jest w zasięgu Kolejorza, ale przy obecnej formie raczej się to nie uda.

Lech musi grać dużo lepiej niż w meczu z Arką. Pokonał ją, wystarczyło mu na to piłkarskiej jakości. Z lepszą drużyną byłoby to nieosiągalne. Zachowywał się zadziwiająco bojaźliwie, jakby nie chciał podjąć ryzyka. Często wycofywał piłkę do bramkarza. Rzadko zdobywał się na ofensywne szarże, paraliżowała go obawa przed kontratakami. Mnożyły się podania wszerz boiska. Płynnych akcji właściwie nie oglądaliśmy. Dopiero przy wysokim prowadzeniu Lech zagrał swobodniej, wymieniał podania. To sygnał, że nie jest świadomy własnej jakości, brakuje mu pewności siebie.

Pokonanie Arki, przy porażce Zagłębia Lubin w Warszawie, pozwoliło je wyprzedzić. Legia wygrała, bo w przeciwieństwie do Lecha zmagającego się z tą drużyną dwa tygodnie wcześniej, po wyjściu na prowadzenie dołożyła drugą bramkę i lubinianie nie zdążyli już wyrównać. Dla Lecha lepiej byłoby, gdyby wynik był odwrotny, bo nie z Zagłębiem będzie się bić o tytuł. Legia też jest już poza Europą, skupi się więc na lidze i mimo obecnych problemów zrobi wszystko, by ją wygrać. Niech by sobie Zagłębie prowadziło jeszcze przez jakiś czas w tabeli, byle Legia nie wygrywała. Teraz ma ona tylko symboliczny punkt straty do Lecha. Prawdopodobnie to się będzie w trakcie sezonu zmieniać.

Nenad Bjelica oburzył się słowami Mariusza Rumaka, który zapowiedział, że będzie zaskoczony, gdy tak mocny kadrowo Lech nie zdobędzie mistrzostwa. W tym stwierdzeniu jest sporo racji. Trener Kolejorza, w przeciwieństwie do kolegów z innych klubów, ma ogromne możliwości. Może eksperymentować, jednych zawodników skazywać na długi odpoczynek, innych eksploatować tak długo, aż dojdą do formy, choć niektórzy z nich z pewnością okażą się na takie działania odporni. W tak licznej kadrze może dojść do nieporozumień, gdy frustracja niektórych graczy osiągnie poziom zbyt duży, korzyści są jednak dużo większe. Mądry trener wykorzysta takie bogactwo, skorzysta na rywalizacji o miejsca w składzie.

W ostatnim okienku Lech przeprowadził w składzie zmiany jakościowe, ale przede wszystkim ilościowe. Sprowadził dużą grupę zawodników. Najlepsi z nich grają na wysokim poziomie, ale to jeszcze nie są indywidualności przesądzające o klasie drużyny, ciągnące ją od zwycięstwa do zwycięstwa. Gytkjaer, Situm, czy Barkroth wyrastają ponad poziom ligi. Tyle, że ta liga, choć ładnie opakowana, ciągle jest słabiutka. W następnych okienkach, gdy Lech będzie dokonywał kolejnych transferów, trzeba zadbać o takich piłkarzy, którzy pozwolą mu wejść na dużo wyższy poziom. Dziś, chcąc pokonać słabą Arkę Gdynia, musi liczyć na szczęście, na wypracowane schematy, na stałe fragmenty gry. Chcąc pewnie wygrać ligę, a potem na stałe znaleźć się w Europie, trzeba mieć takich graczy, na jakich inne polskie drużyny nie mogą sobie pozwolić.

Poziom ligi jest dziś wyrównany. Jadący do słabszego rywala Lech nie ma może sobie pozwolić na słabszą grę, bo straci punkty. Tak stało się w Płocku, powtórzy się to z pewnością na niejednym jeszcze stadionie. Lecha stać, by mieć w składzie ludzi zdecydowanie górujących umiejętnościami nad kolegami z Wisły Płock, czy Sandecji Nowy Sącz. Za darmo grać w Poznaniu nie będą. Warto przemyśleć, czy lepiej rozwijać się równomiernie, nawet jednostajnie, czy też pozwolić sobie na stworzenie kilku kominów płacowych, by dzięki temu zgubić krajową konkurencję, zaistnieć w Europie i czerpać z tego niemałe pieniądze.

Józef Djaczenko