Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Rzut okiem... na kolejną klęskę.

włącz .

rzut_okiem02.jpg

To już nie porażka. To klęska. Połowa sierpnia a nam została tylko liga. Lech przegrał wszystko, co miał do przegrania w tym roku. Przegrał walkę o tytuł, przegrał finał Pucharu Polski, przegrał eliminacje do Ligi Europy a teraz przegrał w pierwszej rundzie Puchar Polski. Została liga. I tylko liga. Raz na tydzień jeden mecz, spokojnie, bez napinki, jest czas na odpoczynek, na rehabilitację. Komu to odpowiada? Komu jest to na rękę? Na pewno nie kibicom oszukanym kolejny raz z rzędu. Przez kogo? Przez Zarząd, przez trenera, przez piłkarzy. Oszukani przez Lecha. Dlaczego?

A miało być tak pięknie! Tyle transferów zawodników z dobrymi papierami, znajomych trenera i przez niego rekomendowanych. I co? I nic. Wielkie nic. Wielka kadra, z której nie można wyłonić podstawowej jedenastki. Pod przykrywką konieczności rotowania składem każdy mecz gramy inną obroną. Rotacja bramkarzy zezwala na grę temu bez formy, a ten drugi też dołuje, bo nie wie, kiedy zagra, albo dlaczego dzisiaj nie zagra. Dziwię się, że spec od szkolenia bramkarzy, jakim jest Andrzej Dawidziuk, toleruje taki brak stabilizacji na tym stanowisku. W drużynie jest bramkarz nr 1 i jego zmiennik. To proste. Nie może być dwóch „jedynek”. Może niech Bjelica wystawia jednego na pierwszą połowę, a drugiego na drugą, jeśli nie ma odwagi powiedzieć, który z nich jest lepszy.
Mieszanie obrońcami dodatkowo rozchwiało tę formację. To, czym chwaliliśmy się niedawno, dzisiaj przysparza nam samych zmartwień. Myślę tu o defensywie Lecha. Bogactwo zawodników w drugiej linii nie przekłada się na jakość. Ciągle nie ma lidera drużyny, który potrafi wziąć na siebie rozgrywanie i kreowanie akcji. Króluje chaos, brak koncepcji taktycznej. Mamy jednego napastnika - Gytkjaera. Nicki Bille to zagadka, dlaczego jeszcze w ogóle wychodzi na boisko. Skąd wiara trenera w jego żałosne umiejętności? Co może, to spartoli i jeszcze do tego jest nadpobudliwy, co też nie jest dobrze postrzegane przez sędziów i kolegów.
Takie są fakty i skutki dotychczasowej polityki klubu. Sprzedać drogo - kupić tanio. To nie koniecznie sprawdza się w futbolu. I Lech jest tego przykładem. Irytują słowa trenera, powtarzane ostatnio dość często, że w najbliższym meczu powalczymy o zaufanie kibiców. Gdybyście panowie to zaufanie szanowali, to nie byłoby konieczne walczenie o jego ciągłe odzyskiwanie. Ludzie kupowali karnety, żeby mieć bilety na Ligę Europy. Liga krajowa tego nie zastąpi. Nie będzie się można zatem dziwić słabnącej frekwencji na kolejnych meczach. Mało będzie chętnych do oglądania futbolowego nieudacznika w osobie Nickiego Billego Nielsena. Znudziła się zabawa w obstawianie, kto dzisiaj zagra na środku obrony i kto będzie bramkarzem. Ludzie chcą Lecha wyraźnego i czytelnego. Lecha, na którego się idzie, aby zobaczyć tego, tego, tego i jeszcze tego zawodnika, którzy są podstawą pierwszej drużyny. Zgadywanie, kto dzisiaj zagra może tylko wkurzać. Dobrze byłoby, gdyby zrozumiał to trener.