Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Spokojne lato Lecha Poznań

włącz .

Podobno Mario Šitum, skrzydłowy Dinama Zagrzeb, będzie piłkarzem Lecha. Taką informację puściły w obieg chorwackie media, a niezwłocznie podchwyciły ją polskie. To wartościowy zawodnik, gdyby rzeczywiście udało się go wypożyczyć – a taka opcja wchodzi w grę – byłby poważnym wzmocnieniem. Mielibyśmy w ten sposób w drużynie drugiego nowego zawodnika. Drugiego, którego wcześniej trenował Nenad Bjelica.

Przez ręce chorwackiego trenera przeszło wielu klasowych piłkarzy. Nie mielibyśmy nic przeciwko temu, by ich kolejno ściągać do Poznania. Raczej nie powtórzy się przypadek „wzmocnienia” zespołu graczem drugiej ligi koreańskiej, sprowadzonego do Poznania przez poprzedniego trenera. Mając w jednej osobie szkoleniowca i szefa skautingu można poczynić spore oszczędności. Gdyby Bjelicy dołożyć jeszcze trochę obowiązków, można byłoby w nim mieć także dyrektora sportowego.

Do końca okienka transferowego pozostały ponad dwa miesiące, więc nie można wykluczyć, że klubowi uda się pozyskać także piłkarza spoza Bałkanów. Trudno zgadywać, ilu graczy trafi tego lata do Kolejorza. Zależy to od liczby tych, co odejdą i od tego, jak długo Lech pogra w Europie. Jeśli pozbawiona ważnych piłkarzy ekipa natychmiast odpadnie, nie trzeba będzie jej wzmacniać, zagra przecież tylko na krajowym podwórku i znów będzie miała szanse na miejsce w pierwszej trójce. Natomiast brak wpływów do budżetu zrekompensuje się sprzedażą zawodników. Problemów z ich zastąpieniem nie będzie. Wystarczy sięgnąć po podopiecznych akademii, ewentualnie po piłkarzy pozostających pod koniec okienka transferowego bez kontraktu.

Kibice, słyszący słowa trenera o sześciu-siedmiu nowych graczach, liczyli na poważną przebudowę drużyny. Chcą zapomnieć o klęskach z przeszłości, o poddawaniu najważniejszych spotkań w sezonie. Czasu na radykalnie ruchy jest mało, nie leżą one zresztą w kultywowanej przy Bułgarskiej tradycji. Klub raczej postawi na to, że Marcin Robak jakoś dogada się z trenerem, Szymon Pawłowski wróci do dawnej formy, z zespołem, poza Maciejem Wiluszem, pożegnają się tylko Dawid Kownacki i Tomasz Kędziora, ubytki te jakoś uda się uzupełnić i wszystko potoczy się dalej. Kibicom najbardziej zależy na takiej właśnie stabilizacji, braku szaleństw, więc poczują się usatysfakcjonowani i z dużym spokojem oraz charakterystyczną dla siebie powściągliwością przystąpią do kupowania karnetów na cały sezon.

Józef Djaczenko