Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Rzut okiem na... końcowy sukces (?)

włącz .

rzut_okiem02.jpg

Przez ponad 70 minut niedzielnego meczu Lecha z Jagiellonią skłonny byłem publicznie się pokajać, że nie wierzyłem w sukces w Białymstoku i że kompletnie nie znam się na futbolu. Ostatni kwadrans meczu uratował mnie od czynów desperackich i przywrócił wiarę w siebie. Okazało się bowiem, że umiejętność wyciągania wniosków z tego, co prezentował Kolejorz w ostatnich tygodniach potwierdziła moje prognozy co końcowego rezultatu tegorocznych rozgrywek.

Zaskoczony (pozytywnie) byłem dwoma bramkami strzelonymi „Jadze” na jej boisku, ale potem było już tak, jak zwykle po przerwie bywało. Lech oddał inicjatywę, dał sobie strzelić dwie bramki i – generalnie rzecz biorąc – był Lechem bez jaj i bez pomysłu. Trener Probierz ostatni sprint po wicemistrzostwo wygrał świetnymi zmianami. Trener Lecha – zmianami przegrał ligowe srebro. Wprowadzenie Pawłowskiego miało chyba tylko publicznie pokazać, że jego miejsce na trybunach w ostatnich meczach było jak najbardziej zasłużone. Tak głośno komentowana zmiana nieskutecznego Robaka na Billego Nielsena też ma głębokie podteksty. Zdjęcie Robaka tuż przed końcem meczu było chyba próbą ze strony trenera pokazania, kto tu naprawdę rządzi. Pretensje Robaka były nieuzasadnione, bo tego, co miał zrobić na boisku, nie zrobił i nowy napastnik mógł być jakąś rozpaczliwą szansą zmiany rezultatu, a że "Pistoleiro" z Danii do pokazania miał tylko tatuaże i parę kilo nadwagi, no to wyszło jak wyszło.
Trzecie miejsce jest sukcesem zważywszy, że Lech wdrapał się na podium praktycznie z samego dna ligowej otchłani. Ale z drugiej strony patrząc widzimy, jak niewiele brakowało do tytułu mistrzowskiego. I nie chodzi tu tylko o pogubione w głupi sposób punkty z Łęczną w Poznaniu, czy przegraną na Łazienkowskiej. Tu chodzi o brak charakteru drużyny. Brak wiary i woli zwycięstwa. Ten zespół nie potrafił chcieć walczyć z najlepszymi. Gromił słabeuszy, a przed Legią, Lechią czy Jagiellonią wychodził jak na ścięcie. Nie da się ukryć, że zła atmosfera w szatni też się do tego przyczyniła. Pytanie – skąd się ona wzięła? Czy może trener zbyt wiele wymagał? Czy może jego słowa o konieczności kupienia sześciu, siedmiu, czy nawet ośmiu nowych graczy nie zburzyła wewnętrznego spokoju kilku zawodników, którzy uświadomili sobie, że w nowym sezonie z pewnym do tej pory miejscem w składzie mogą być problemy?
Robak swoim zachowaniem w Białymstoku pokazał nie tylko brak szacunku dla trenera, ale też kompletny brak pokory wobec swojej postawy na boisku. To jeden z elementów, który zdaje się potwierdzać moją tezę co do przyczyn zatargów w szatni. Nie można też pominąć dziwnych czasami wyborów trenera. Wystawienie słabiutkiego Kownackiego w meczu z Wisłą przeciwko Głowackiemu budzi wiele wątpliwości. Kownacki nawet nie podjął walki z silniejszym i potężniejszym stoperem Wisły. To był słaby występ, który raczej zmniejszył szanse na dobrą ofertę z zagranicznego klubu. Trudno będzie sprzedać Kownackiego za pieniądze, o jakich marzą włodarze klubu. Może być tak, że zeszłoroczne 3 miliony euro pozostaną niespełnionym marzeniem. Jeśli natomiast jakimś cudem uda się sprzedać Kownackiego, a Robak nie dogada się z trenerem (na co się zanosi zważywszy na wybujałe ego zawodnika i zimną konsekwencję trenera), Lech zostanie bez napastnika. Czasu do nowych rozgrywek niewiele, a do tego jeszcze ruszą eliminacje do Ligi Europy. Pora na szybkie działanie klubowego skautingu i oby tylko głównym kryterium doboru nowych piłkarzy nie była wolna karta zawodnicza kandydata do zespołu. Zapowiedziany sparing z uczestnikiem Ligi Mistrzów może nam odpowiedzieć na wiele pytań. Pożyjemy, zobaczymy.