Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Lech rusza na wojnę

włącz .

Nie tylko walory piłkarskie i przygotowanie fizyczne zadecydują o zdobyciu mistrzostwa Polski. Czynników wpływających na postawę walczących między sobą drużyn będzie wiele, a opanowanie całości to zadanie trenerów. Wydaje się, że Lech ma tu przewagę. Nenad Bjelica przejął zespół rozbity, bardziej zmęczony walką z sobą samym niż z rywalami. Teraz to inna jakość. Pierwszy lepszy trener nie dokonałby takich przeobrażeń. Działania te stracą jednak sens bez końcowego sukcesu. Chorwat zdaje sobie z tego sprawę.

Mało jest prawdopodobne, by któraś z drużyn wygrała wszystkie siedem spotkań fazy dodatkowej. Co prawda Legia śrubuje swój rekord w zwyciężaniu na wyjeździe, ale taka seria nie może trwać w nieskończoność, lada chwila ktoś ją przerwie, a niekoniecznie będzie to drużyna bijąca się o tytuł. Wygrywającej na wyjazdach Legii zdarzają się wpadki na Łazienkowskiej. Nie może zakładać, że wygra wszystko, jak leci. Przyjazd Lecha z pewnością potraktuje jako wyzwanie najtrudniejsze.

Jagiellonia w tym sezonie zadziwia, choć liderowanie zawdzięcza nierównej grze Legii, a szczególnie Lechii, także kryzysowi Lecha na samym starcie rozgrywek. Wielokrotnie dopisywało jej szczęście, jak w spotkaniu z Kolejorzem, gdy zdobyła dwie bramki prawie z niczego wygrywając mecz, który równie dobrze mogła przegrać. Następnym razem się nie uda. Nie ma wielkich szans na pokonanie na wyjeździe bardzo w Gdańsku groźnej Lechii. Gra dobrze taktycznie, nie ma jednak w składzie wielu klasowych zawodników. Zdobycie przez „Jagę” tytułu byłoby największą sensacją tego sezonu, chyba najbardziej tym zaskoczeni byliby w Białymstoku.

Lechia to osobny rozdział. Piotr Nowak stworzył zespół mocny w ofensywie, wykorzystujący potencjał graczy o wysokich umiejętnościach. W Gdańsku wstrzymali (na chwilę?) metodę prób i błędów, czyli masowe sprowadzanie graczy, którzy albo się sprawdzą w nowym środowisku, albo nie. Drużyna ta na własnym stadionie potrafi wygrać z każdym. Na wyjeździe idzie jej bez porównania gorzej, a czekają ją mecze w Poznaniu i w Warszawie. Historycznym sukcesem Lechii byłoby wywalczenie przepustki do europejskich pucharów. Nie wydaje się, by miała duże szanse w walce o mistrzostwo.

Gdyby realnie oceniać możliwości drużyn walczących o tytuł, jako faworytów trzeba byłoby wskazać Lecha i Legię. Zespół z Warszawy ma zawodników o wysokich umiejętnościach, ocenianych jako najlepszych w całej lidze. Na opłacanie ich wydaje kwoty nieosiągalne dla pozostałych polskich klubów. Ma też mądrego, powszechnie szanowanego i lubianego trenera, co w tym klubie jest zjawiskiem nietypowym, prezesi Legii takich rzadko zatrudniają, najchętniej sięgają po bufonów, na swój obraz i podobieństwo. Gdyby brać pod uwagę tylko walory sportowe, trudno byłoby nie upatrywać w tym klubie głównego faworyta.

Zespół mający w składzie super zawodników po wzniesieniu się na wyżyny potrafi wygrać każdy pojedynczy mecz. Kto jednak zamierza zdobyć mistrzostwo, musi zwycięsko zakończyć nie jedno spotkanie, ale całą kampanię. Wymaga to nieustającej koncentracji. Wszystko rozstrzygnie się w maju, a to długi miesiąc, u każdego piłkarza można spodziewać się wahań formy, niełatwo będzie utrzymać właściwe nastawienie mentalne. Człowiek nie jest przecież dobrze zaprogramowaną maszyną, a drużyna składa się z kilkunastu takich osób.

Legia dysponuje wartościowymi zmiennikami tych, którzy muszą odpocząć lub wpadną w kłopoty zdrowotne. Ławka rezerwowych jest tam długa i solidna. Szeroki skład będzie też siłą Lecha, bo Nenad Bjelica potrafi to, co dla innych trenerów jest nieosiągalne: doprowadzić wszystkich zawodników do wysokiej formy. Nie ogranicza się do zabiegów o nowych piłkarzy, mających zastąpić tych, co się nie sprawdzają. Woli z tych, których ma do dyspozycji wydobyć walory, jakich nikt inny by się nie doszukał. Umiejętnie zarządza swoją grupą. Nie wszyscy mogą grać w każdym meczu, ale wszyscy wiedzą, że w trenerskich decyzjach jest sens, że nikt nie zostanie potraktowany niesprawiedliwie. Sami mówią, że liczy się tylko Lech.

Legia będzie mistrzem, jeżeli jej trener da radę z bardzo dobrych piłkarzy stworzyć drużynę grającą równo, unikającą wpadek. Jeżeli tytuł zdobędzie Lech, to dzięki umiejętnemu prowadzeniu drużyny w systemie „od mecz udo meczu”, z koncentrowaniem się na najbliższym zadaniu, wykorzystaniem pełni możliwości piłkarzy nie żelaznej jedenastki, ale całego pierwszego zespołu. Wygra ten, kto się zna i na wygrywaniu bitew, i na rozstrzyganiu na swoją korzyść wojen.

Józef Djaczenko