Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Długo czekaliśmy na takiego Lecha. Oby z nami został

włącz .

Ostatnie wydarzenia dużo dały do myślenia wszystkim związanym z Lechem. Chyba nikt już nie ma wątpliwości, jak ważny dla ludzi jest ten klub, jak ogromne jest oczekiwanie na dobry wynik, jak głęboka była frustracja wywołana jego brakiem, jakim marnotrawstwem było trwonienie tego potencjału. Poznań musi mieć mocną, wygrywającą, porywającą fanów drużynę. Jest na to skazany. Bez tego Lech nie przetrwałby mimo zmiennych losów, nie stałby się ważnym elementem wielkopolskiej tradycji.

Mecz z Lechią, okrzyknięty jako hit, przyciągnął na trybuny dawno tu nie widziane tłumy. Nikt się nie zawiódł, każdy otrzymał to, na co liczył – emocje, trochę niezłego futbolu, zwycięstwo. Nic nie stoi na przeszkodzie, by taka frekwencja była normą. Nie potrzeba do tego wysiłku marketingowego. Wystarczy dobra drużyna. Myślę, że jeżeli będzie grać tak, jak ostatnio, demonstrując polot i zaangażowanie, jeżeli będzie walczyć jak za ojczyznę, to ludzie potrafią jej wybaczyć nawet porażki. Kiedyś muszą się takie zdarzyć, bo są wpisane w tę dziedzinę.

Ludzi na stadion przyszło mnóstwo, ale to jeszcze nie jest masowy powrót tych wszystkich, co w ostatnich latach odwrócili się od klubu. Nie tak łatwo znów uwierzą w Lecha, przeżyli bowiem prawdziwą traumę. Klubowi być może udało się zrównoważyć budżet, poczynić oszczędności, ale „fachowe” zarządzenie sportową częścią działalności spowodowało straty niepowetowane. Klęski, które Lech ponosił na zawsze niestety wpisały się w kibicowską pamięć. Stały się elementem historii. Kilka nazwisk zawsze będzie się kojarzyć z blamażem. Brak reakcji władz klubu na kolejne kompromitacje, przeczekiwanie najtrudniejszych momentów było błędem, za który długo jeszcze przyjdzie płacić.

Od początku roku mamy powody do radości, ale nikt nie zagwarantuje, że finał tegorocznych rozgrywek będzie dla nas radosny. Nie mamy do czynienia z produkcją, z działalnością handlową, ale ze sportem, gdzie jeden błąd, chwilowa słabość, nieszczęśliwy zbieg okoliczności może zniweczyć wysiłek wielu ludzi i nadzieje setek tysięcy. Nikt nie będzie miał do nikogo żalu, jeśli mimo walki i ambicji nie uda się odnieść końcowego sukcesu. Nie powiedzie się teraz, za chwilę będzie okazja do rewanżu. Byle nie odpuszczać, nie stronić od sportowego ryzyka, nie ogłaszać, że nastawiamy się na sukces w roku 2020.

Obecna drużyna prawdziwe triumfy ma przed sobą, ale niemały sukces już odniosła. Porwała ludzi swoją grą, wzbudziła ogromne nadzieje i przekonała (mam nadzieję!) władze klubu, że warto postawić na zwycięstwa. Chowanie głowy w piasek w trudnych czasach, markowanie zmian, angażowanie trenerów, którzy akurat są pod ręką i nie trzeba im dużo płacić, trzymanie ich w nieskończoność mimo wszechogarniającego marazmu – wstrzymało rozwój klubu, wygasiło emocje, spowodowało ucieczkę kibiców. Nie wolno tego powielać. Lepiej nakręcić koniunkturę, dzięki której zyskać mogą wszyscy. Mamy coś, co w innych miastach nigdy nie będzie osiągalne. Kto tego nie dostrzega, powinien… przeprowadzić się do innego miasta.

Józef Djaczenko