Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Lech znów popadnie w przeciętność? Nie stać go na to

włącz .

Zakończenie roku miało być inne. Lech pojechał do Krakowa po zwycięstwo podsumowujące dobrą formę w ostatnich miesiącach. Z trudnością zremisował nie wykorzystując szansy na zmniejszenie dystansu do czołowych ligowych drużyn, obsunął się w tabeli. Ciągle ma szanse zajęcia wysokiego miejsca. Nie jestem jednak przekonany, że obecnych piłkarzy na to stać. Zbyt często zawodzą, szczególnie w ważnych wyjazdowych meczach. Bez mocniejszej drużyny Lech nadal będzie w ligowej czołówce, ale bez szans na triumfy.

Klasowa drużyna potrafi takie mecze, jak ten w Krakowie, rozstrzygać na swoją korzyść. Okazji do strzelenia bramki, szczególnie w pierwszej połowie, było bez liku. Lech oddał wtedy 8 strzałów, ale tylko dwa celne. To, co wyczyniał w tym meczu Majewski, dyskwalifikuje go jako członka zespołu. Dobrze, że ma teraz trochę czasu na przemyślenie swojej postawy. Nikt nie kwestionuje jego umiejętności i doświadczenia, ale kiedy ma świetnie ustawionych kolegów, dla których zdobycie gola byłoby formalnością, obowiązkiem jest im podać. Fatalny występ podsumował w ostatnich minutach, gdy mając piłkę meczową, zachował się jak junior. Statystyki skuteczności ma katastrofalne, bo strzela zawsze jak opętany, ale rzadko celnie. Niewiele daje drużynie.

Równie ważnych meczów Lech wiosną rozegra kilkanaście. Tylko w przypadku prawie samych zwycięstw można marzyć o doścignięciu obecnych liderów. Legia raczej będzie nieuchwytna. Już ma mocny skład, a zimą nie spocznie na laurach, pozyska kolejnych dobrych piłkarzy i może być poza zasięgiem tych, co nie widzą potrzeby wzmocnień. Szanse Lecha ocenimy na podstawie ruchów transferowych. Nie ma wątpliwości, że uzupełni defensywę. Być może wypożyczy zdolną młodzież, by mogła grać jak najczęściej. Czy jednak do zespołu dołączy ktoś, kto podniesie jego wartość? W klubach, gdzie stawia się na sportowy rozwój, stale wzmacnia się drużynę. Z Bułgarskiej dobiegają opinie, że skład jest solidny, lepszych (czytaj: droższych) piłkarzy nam nie potrzeba. Sygnał jest więc czytelny: sukces sportowy nie jest naszym głównym celem.

Lech ciągle ma szanse zakwalifikować się do europejskich pucharów. Co prawda zajmuje tylko piąte miejsce w tabeli, ale strata do „pudła” jest niewielka. Ciągle też można liczyć na Puchar Polski. Gdyby jesienią przyszło walczyć na kilku frontach, nie obejdzie się bez mocniejszego, bardziej wyrównanego składu. Najlepiej proces budowy drużyny zacząć teraz. Podczas ostatniej w roku przedmeczowej konferencji prasowej Nenad Bjelica powtórzył, że nie potrzebuje lepszych piłkarzy. Chwilę później wsiadł do autokaru i pojechał do Krakowa, gdzie jego podopieczni nie potrafili pokonać przeciętnej Cracovii. Jedno z drugim się kłóci.

Pod wodzą tego trenera drużyna gra atrakcyjnie dla widzów. Trzeba jednak pamiętać, że oceniamy ją na tle stanu poprzedniego, gdy kompromitacja goniła kompromitację. Teraz wróciła normalność, ale to za mało, by spełnić nadzieje tych, co liczą na wielkiego Lecha. Zapotrzebowanie na sukcesy jest w Poznaniu ogromne. Można to wykorzystać, ale można też próbować spokojnie przetrwać markując ruchy transferowe, sięgając po piłkarzy szukających klubu. Zatrudnienie solidnego, nietaniego trenera było przełomem. Nie warto teraz zatrzymywać się, znów popaść w przeciętność i zrazić do siebie kibiców.

Józef Djaczenko