Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Białostockie ostrzeżenie

włącz .

Porażka musiała wreszcie przyjść. Każda seria, ta fatalna i ta piękna, kiedyś się kończy. Przy odrobinie szczęścia można było wrócić z Białegostoku przynajmniej z punktem, mimo iż Lech wcale nie był lepszy. Wprost przeciwnie. Źle się czuł na zamrożonym boisku. Grał wolno, a przy tym niedokładnie. Ważni piłkarze tego dnia zawiedli, szczególnie bramkarz. Natężenie meczów było ostatnio wielkie, każdy bardzo ważny, wygranie wszystkich byłoby nie lada wyczynem, więc wynik meczu z Jagiellonią to nie katastrofa. To tylko ostrzeżenie.

Lechowi dopisywało ostatnio szczęście, ale tym razem uśmiechnęło się ono do Jagiellonii. Przez tydzień, z powodu ataku zimy, nie miała gdzie trenować, ale to zadziałało na jej korzyść. W zimowych warunkach czuła się lepiej. Trafiła na drużynę podróżującą co kilka dni po całym kraju, zmęczoną psychicznie i fizycznie. Gospodarze potrafili skorzystać z prezentu, jakim była słaba postawa kluczowych zawodników Lecha. Probierz przydzielił opiekuna Jevticiowi, głównemu kreatorowi gry Lecha. Gdyby Darko był w pełni formy, a pod nogami nie miał lodu, poradziłby sobie. Tym razem zagrał nieźle, a nie rewelacyjnie, jak w poprzednich występach.

Ta porażka to okazja do zastanowienia się nad przyszłością tej drużyny i jej szansami na sukces. Seria zwycięstw trochę zamazała prawdziwy jej obraz, ocenę możliwości piłkarzy. O czołowe miejsca w lidze Lech będzie się bić z Lechią, Jagiellonią, Legią. Jesienią grał z nimi na wyjeździe. Wszystkie te mecze przegrał, za każdym razem było 2:1 dla gospodarzy. Prawda, że daje to do myślenia? Trener nie chce lepszych piłkarzy, ale sam chyba widzi, że jakość drużyny wcale nie jest tak wysoka, jak to przedstawia. Gdy trzeba się zmierzyć z dobrymi zespołami, piłkarze Lecha nie dają rady.

Do końca roku Lech zagra z przeciwnikami teoretycznie słabszymi – Koroną i Cracovią. Mamy prawo oczekiwać dwóch zwycięstw. Wtedy strata do czołówki, jeżeli nawet się nie zmniejszy, to na pewno nie urośnie. Nie wiemy, czy klub ma plany na rundę wiosenną, czy zamierza wzmocnić drużynę i ma na oku piłkarzy mogących ją zasilić. Wydaje się, że obecną, jeżeli zostanie dobrze przygotowana do rozgrywek i uda się uniknąć kontuzji, stać na zajęcie miejsca w pierwszej trójce, choć wcale to nie będzie łatwe. Realne jest też zdobycie Pucharu Polski.

Warto sobie stawiać jak najwyższe cele, ale dla obecnego Lecha wywalczenie mistrzostwa to chyba mrzonka. Inne kluby z pewnością nie prześpią zimy. Stać je na transfery. Nenad Bjelica może wysoko cenić własnych piłkarzy, ale z pewnością nie jest szaleńcem i zdaje sobie sprawę z realnej ich wartości. W sporcie tylko ten wygrywa, kto mierzy wysoko, nie myśli o przetrwaniu. Kto poznał niedawno opublikowany audyt finansowy klubu, ten wie, że Lecha nie stać na powrót do przeciętności. Musi być mocniejszy. To nie jest marzenie. To konieczność.

Józef Djaczenko