Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Stadion czeka na kibiców. Nie wolno ich zniechęcać

włącz .

Kilka okoliczności wpłynęło na marną frekwencję na meczu Lecha z Wisłą Płock. Zimny, późny wieczór, niepewna aura, nie najwyżej notowany przeciwnik, zapowiedź problemów komunikacyjnych z powodu przemarszu głównymi miejskimi arteriami fanów z Płocka, fatalna murawa wykluczająca piękne, szybkie akcje – to wszystko miało znaczenie. Najbardziej jednak kibiców zniechęca brak wyników i nieskuteczna, mało widowiskowa gra Kolejorza.

Był kiedyś czas, gdy na Bułgarską tłumy waliły bez względu na to, jak piłkarzom idzie. Marzenia o sukcesach były równie wielkie, jak dziś, ale możliwości klub miał skromne, żył z dnia na dzień. Trzeba było przetrwać, a wszystko, co udało się zdobyć ponad przeciętność stanowiło wartością dodaną. Nie to, co dziś, gdy drużyna nie spełnia oczekiwań, nijak nie przystaje do tego, co się słyszy na temat biznesowego zarządzania sportową spółką. Kibice są przekonani, że Lecha stać na dużo więcej. Nie tolerują minimalizmu. Uwierzyli w nowego trenera, który zapowiedział ofensywną, bezkompromisową grę. Ciągle mu wierzą, bo przecież wszystko się poprawi po zimowym wzmocnieniu drużyny.

Na ich miejscu nie liczyłbym na to. Owszem, przyjdzie lepszy lub gorszy obrońca, by po odejściu Arajuuriego bilans się zgadzał. Ostatnio po golu zdobyli Kownacki i Robak, co z jednej strony musi cieszyć, ale z drugiej niepokoić, bo niebawem zdrowie odzyska Bille, w klubie będzie trzech napastników, nie ma więc co liczyć, że dołączy do nich ktoś potrafiący zdobywać gole. Przy biznesowym zarządzaniu liczy się ilość, słupki muszą się zgadzać, a po co czwarty piłkarz, gdy gra zwykle jeden z nich. To, czy strzelają gole, nie ma znaczenia. Nikt też nie bierze pod uwagę, że ani 34-letni Robak, ani chimeryczny Bille, ani młody „Kownaś” nie są niezniszczalni. Wprost przeciwnie. Każdy z nich ma za sobą długie okresy leczenia się. Nigdy jeszcze trener nie miał do dyspozycji całej trójki.

Ligowi przeciwnicy Lecha grają bardzo dobrze. To już nie te czasy, gdy trzeba bać się tylko Legii. Mocnej drużyny, z klasowymi zawodnikami w składzie, doczekała się Lechia, a trener Piotr Nowak wpaja jej ofensywny, skuteczny styl gry. Michał Probierz znów zbudował w Białymstoku solidną, mądrze grającą ekipę. Jest też coraz mocniejsze, mądrze i twardo grające Zagłębie Lubin. Wisła Kraków wciąż ma w składzie solidnych piłkarzy i Dariusza Wdowczyka jako trenera, z pewnością dołączy do ligowej czołówki. Obecnemu Lechowi trudno będzie nadrobić straty, pokonać wszystkie te drużyny, zakwalifikować się do europejskich pucharów.

Najbliższe okienko transferowe da nam odpowiedź na pytanie, czego możemy się spodziewać po tym sezonie. Sprowadzenie jednego obrońcy, podpisanie półrocznej umowy z kimś anonimowym, kto nie mieści w żadnym solidnym klubie, trzeba będzie potraktować jako alibi, czyli kolejną próbę przeczekania. Tylko realne wzmocnienie drużyny, pozyskanie piłkarzy klasowych (a z pewnością właśnie tak postąpią ligowi przeciwnicy Lecha) będzie sygnałem, że warto liczyć na sukces. Futbol karmi się emocjami. Trzeba przekonać tych, na których się zarabia, że myśli się podobnie jak oni.

Józef Djaczenko