Jeszcze nas nie polubiłeś? Do dzieła!:)

Mamy już dobrego trenera. Teraz trzeba wzmocnić drużynę

włącz .

Obecny i były trener Lecha to zupełnie inne osoby. Chcąc znać opinię kibiców na ich temat, najlepiej porównać frekwencję na ostatnim meczu (nawet wyłączając uczestników akcji „Kibicuj z klasą”) i przed zmianą szkoleniowca. Różnica między nimi polega także na tym, że Urban widział potrzebę wzmocnienia drużyny i głośno o tym mówił, a Bjelica zapewnia, że skład ma wystarczająco mocny i że w jego rozmowach z władzami klubu temat transferów w ogóle się nie przewija.

Urban domagał się solidnego obrońcy i zwiększenia siły ofensywnej Lecha. Jego drużyna przegrywała, a on – jak sam wyznał – jeździł po Europie obserwować wskazanych przez skautów kandydatów do gry w zespole. Okienko transferowe zatrzasnęło się, klub nikogo nie pozyskał, z czasem odprawił trenera. Nie wiemy, jakie były warunki porozumienia z Nenadem Bjelicą, ale sądząc po dzisiejszych wypowiedziach Chorwata, obecny skład drużyny zaakceptował bez zastrzeżeń. Szybko dowiódł, że laikiem nie jest, więc musi zdawać sobie sprawę ze słabości ekipy, którą dowodzi. Oficjalnie jednak twierdzi, że nie potrzebuje nikogo nowego.

Tymczasem na skrzydło posyła klasyczną „dziesiątkę” – Jevticia. Nie mógł nie zauważyć, że Makuszewski wybiera sobie mecze, w których daje z siebie wszystko. Świetnie grał tylko w Gdańsku, choć sił na całe spotkanie nawet tam mu nie wystarczyło. W poprzednich sezonach Lech grał solidnie tylko wtedy, gdy miał dobrych, będących w formie skrzydłowych. Dość wspomnieć Marcina Zająca, zastąpionego potem przez Sławomira Peszkę, Tonewa, Lovrencsicsa (w momentach, gdy był w formie). Drogą pomyłką okazało się sprowadzenie Keity. Formella stara się, jak może, ale oczekiwań jeszcze nie spełnia. Zadatki na piłkarza dużo lepszego niż Makuszewski ma Jóźwiak, który ostatnio gra rzadko. Jeśli Lech ma wiosną zaatakować ligową czołówkę, bez sprowadzenie solidnego, błyskotliwego skrzydłowego się nie obejdzie – tym bardziej, że zdaniem trenera powodem braku zwycięstwa nad Arką było forsowanie gry środkiem boiska. Trzeba atakować skrzydłami.

Jeszcze bardziej potrzebny jest napastnik. Strach pomyśleć, co się stanie, gdy z gry wypadnie Robak. Kownacki desperacko walczy o powrót do formy choćby z okresu, gdy debiutował w ekstraklasie, a Nicki Bille o powrót do zdrowia. Sympatyczny Duńczyk nie wystawia dobrego świadectwa ani skautom, ani komitetowi transferowemu. To barwna postać, ale Lechowi bardziej przydałby się solidny, zdobywający bramki napastnik. Bille rzadko je strzela nawet gdy jest zdrowy, a leczy się bardzo często i za każdym razem długo. Aktualnie przebywa na medycznych konsultacjach w Barcelonie. Aktualny trener Lecha musiał już wyrobić sobie zdanie na temat fachowości osób odpowiedzialnych za budowę drużyny.

Paulus Arajuuri kończy pobyt w Poznaniu. Lechowi niezbędny jest dobry środkowy obrońca. Trzeba też zabiegać o obrońcę grającego na lewej stronie. Kadarowi letni transfer nie wyszedł, ale z pewnością liczy, że powiedzie mu się zimą. Nawet jeżeli Poznania nie opuści, to i tak trzeba mieć drugiego lewego obrońcę. Robert Gumny to przyszłość Lecha. Kiedyś będzie pewnym punktem drużyny, ale raczej na prawej stronie obrony, a umiejętność gry na lewej to dodatkowy atut. Trener Bjelica zapewnia, że będzie stawiać na młodzież, jednak juniorzy muszą być cierpliwi. Jak podkreśla, żadna drużyna świata nie składa się z samych młodych graczy.

Władze Lecha chyba już zrozumiały, ile można zyskać podejmując decyzje odważne, rezygnując z kunktatorstwa. Wykorzystanie potencjału, jaki ma w Wielkopolsce Lech, nie jest trudne. Wystarczy spełniać oczekiwania kibiców domagających się drużyny walczącej, odnoszącej sukcesy, czyli wystarczająco mocnej. Czasami trzeba zrezygnować ze sprowadzania piłkarzy, których jedyną zaletą jest to, że nie trzeba za nich płacić.

Józef Djaczenko